Słoneczne malinowe muffiny

muffiny_malina

Kto nie lubi owocowych, słodkich muffinów?

Chyba mój pogląd o tym, że wolę muffiny na słono zaczyna powoli upadać… ;)

Jakie pojawiały się na blogu do tej pory, można zobaczyć TUTAJ. Wciąż dominują wytrawne, ale to zapewne zmieni się niedługo.

Co można do nich dodać? Dotychczas wypróbowane przeze mnie warianty to biała czekolada i białe michałki.

Składniki:

  • 2 szklanki mąki pszennej tortowej (typ 450 lub 405)
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 szklanki cukru (100g)
  • 2 jajka
  • szklanka maślanki
  • 1/3 szklanki oleju (użyłam rzepakowego)
  • esencja waniliowa (JAK ZROBIĆ?)
  • 200g malin
  • opcjonalnie: tabliczka białej czekolady lub 5-6 cukierków Michałków

Mieszamy mąkę, proszek do pieczenia i cukier w jednej misce. W drugiej olej, maślankę, jajka i esencję. Mieszamy składniki suche i płynne.

Czekoladę łamiemy na kostki, każdą kostkę kroimy w ćwiartki lub każdego Michałka w plasterki. Dodajemy do masy wraz z malinami i delikatnie mieszamy.

Rada: Warto zostawić kilka sztuk i umieścić na wierzchu każdego muffina. Nieobowiązkowa dekoracja :)

W blasze do muffinów umieszczamy papilotki, do każdej nakładamy czubatą łyżkę ciasta.

Pieczemy ok. 30-35 minut w temperaturze 180C, bez termoobiegu.

 

Reklamy

Muffiny czekoladowe z bananami

muffiny czekoladowe

Pisałam przy okazji innego wpisu, że słodki wariant muffinów nie jest moim ulubionym. Dlatego, jak do tej pory, na blogu Venidle gościły raczej wytrawne muffiny, takie jak:

Więcej: MUFFINY

Ale czekolada oczywiście zmienia postać rzeczy!

Zaletą muffinów jest prostota ich wykonania – składniki łatwo się mieszają, nic nie opada podczas pieczenia, nie robi się zakalec. A może ktoś widział zakalec w muffinach?

Składniki: (12 szt.)

  • 2 szklanki mąki pszennej (raz użyłam również mąki pełnoziarnistej; nieco zmienia smak, ale jeśli ktoś woli zdrowszy wariant, to również mogę polecić)
  • 3-4 łyżki kakao
  • pół szklanki cukru
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 jajka
  • pół szklanki oleju
  • szklanka mleka (polecam również wypróbować maślankę)
  • esencja waniliowa (JAK ZROBIĆ?)
  • opakowanie serka mascarpone
  • 2 dojrzałe banany
  • tabliczka czekolady deserowej
  • do dekoracji: żelki bananowe

Mieszamy mąkę, cukier, kakao oraz proszek do pieczenia. W drugiej misce łączymy jajka z mlekiem, olejem, wanilią, po czym wymieszane dodajemy do suchych składników i mieszamy łyżką – ciasto nie musi mieć zupełnie gładkiej konsystencji.

Blachę do muffinów wykładamy papilotkami, do każdej nakładamy łyżkę ciasta (lub trochę więcej, jeśli zostanie). Pieczemy 20 minut w temperaturze 180C, bez termoobiegu. Można w międzyczasie sprawdzić patyczkiem „czy już”.

Banany miksujemy i łyżką mieszamy z mascarpone (nie miksujemy całości, ponieważ krem straci swoją konsystencję). Dosładzamy do smaku, jeśli trzeba.

Końcówka szprycy do nadziewania (np. pączków)
Źródło: http://wloszczyzna.com.pl/

Gdy muffiny ostygną, przy użyciu szprycy do nadziewania (takiej, jak na zdjęciu powyżej) nadziewamy muffiny kremem bananowym. To bardzo prosta czynność – końcówkę wystarczy wbić w wierzch ciasta do mniej więcej połowy i wcisnąć nadzienie.

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i pokrywamy nią wierzch muffinów. Gdy ostygnie, ale wciąż będzie miękka na wierzchu każdego muffina układamy dekorację z żelków.

Smaki lata: Jagodzianki

DSCN3364

Tym smacznym akcentem kończy się urlop od blogowania na blogu Venidle. Szykują się zmiany, bardziej koncepcyjne niż wizualne. Czeka mnie trochę pracy, zmiany pojawiać się będą etapami, więc stay in touch! :)

Na początek coś, co najlepiej smakuje tylko latem. Jagodzianki – zapach babcinej kuchni, słodkiego, drożdżowego ciasta i owoców. Kto ich nie lubi?

Jagodzianki cały rok dostępne są w cukierniach, ale TAKIE dostępne są tylko latem w „domowej cukierni”.

W tych przepisach znajdziecie kilka rad jak zrobić miękkie i puszyste ciasto drożdżowe:

jagodzianki

Składniki:

  • 600g mąki pszennej (typ 450-405)
  • Zaczyn drożdżowy: 50g drożdży + szklanka mleka + 2-3 łyżki mąki
  • 150g cukru + pół szklanki
  • 5 żółtek
  • pół łyżeczki otartej skórki z cytryny
  • kilka kropli esencji waniliowej (jak zrobić: TUTAJ)
  • 200ml mleka
  • 1/2 litra jagód

Pamiętajmy: wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową! Drożdżówka nie lubi chłodu :)

Drożdże wkruszamy do mleka i rozrabiamy z mąką. Odstawiamy na ok. 1/2 godziny, aż podwoi objętość.

Żółtka ubijamy z cukrem, najlepiej do białości, aż powstanie gładka, puszysta masa.

Mąkę przesiewamy, dodajemy ubite żółtka i zaczyn drożdżowy, skórkę z cytryny, mleko oraz esencję. Zagniatamy starannie na gładkie ciasto, które nie powinno lepić się ani do rąk, ani stolnicy/miski.

Masło roztapiamy w rondelku, a gdy przestygnie (ale wciąż będzie płynne) dodajemy do ciasta. Znów starannie zagniatamy. Odstawiamy do wyrośnięcia na m.in. 1h.

Po tym czasie nagrzewamy piekarnik do 180C.

Ciasto rozwałkowujemy na grubość ok. 5mm. Kroimy na kwadraty o boku ok. 10cm i nakładamy na każdy łyżkę jagód posypaną szczyptą cukru.

Pieczemy na złoty kolor, czyli ok. 20-25 minut.

A efekty są…

jagodzianki

 

Przepis bierze udział w akcji:

Lekkie wafelki agrestowe

wafle(3)

 

Lekki i przyjemny (również w wykonaniu) deser na coraz cieplejsze popołudnia :)

Jest kilka kwestii, na które warto zwrócić uwagę:

  • Krem do przekładania jest na bazie galaretki, więc od momentu zestawienia garnka z kuchenki trzeba odczekać ok 2h, by stężał. Lub inaczej: absolutnie nie należy się martwić, gdy krem z początku będzie rzadki ;)
  • wafelki łatwo tracą swoją chrupkość, więc trzeba wziąć pod uwagę, że po 1h od przełożenia zaczną mięknąć. Najlepiej więc krem (i opcjonalnie polewę) przygotować wcześniej i przełożyć tuż przed podaniem.
  • Efekt smug na czekoladzie uzyskałam przez użycie silikonowego pędzla o grubym „włosiu” :)

Przepis pochodzi z opakowania galaretki :)

Składniki:

  • 200ml słodkiej śmietanki 18%
  • 250g masła
  • opakowanie galaretki agrestowej
  • pół szklanki cukru
  • opakowanie suchych wafli (ja użyłam andrutów, 3 opakowania po 5 szt)
  • ciemna czekolada do polania

Śmietankę, masło oraz cukier zagotowujemy, następnie zestawiamy z ognia i rozpuszczamy galaretkę. Odstawiamy na ok. 2h, aż krem stężeje.

Po tym czasie czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Na jednego wafla/andruta nakładamy cienką, równą warstwę kremu, po czym przykrywamy drugim. Powtarzamy, aż uzyskamy 4 warstwy kremu. Wierzch smarujemy czekoladą.

Kroimy od razu (zanim wafle zmiękną) na trójkąty, kwadraty lub cokolwiek innego, co przyjdzie nam do głowy :)

Idealne z czerwonym, wytrawnym winem :)

 

Najwięksi celebryci wśród moich przepisów

Natłok obowiązków sprawił, że przegapiłam rocznicę założenia bloga. W związku z tym znalazłam inny pretekst do świętowania – 150 wpis. Każda okazja jest dobra :)

Do tego kamienia milowego jeszcze kilka wpisów, ale obchody zaczynam już!

Dziś prezentuję TOP 5 – przepisy, które były najpopularniejsze e względu na całkowitą liczbę odsłon. Plus mały komentarz.

Czekam również na Wasze!

5 SERNIK NA ZIMNO Z CZERWONYMI PORZECZKAMIsernik z porzeczkami

Nie powiem, udany przepis :) Kombinacja z pozoru karkołomna – korzenny, lekko cynamonowy i słodki spód biszkoptowy, delikatna masa twarogowa i duuuuużo świeżych, czerwonych porzeczek. Polecam wypróbować z kilku powodów:

  • jest barwny sam w sobie i nie wymaga szczególnego dekorowania – użyłam liści świeżej mięty (ich zieleń ładnie kontrastuje z czerwonym wierzchem ciasta);
  • jest lekki i niskokaloryczny – możemy się nim raczyć do woli, bez wyrzutów sumienia, a po pominięciu biszkoptowego spodu robi się wręcz… dietetyczny;
  • jest banalnie prosty – w końcu to sernik na zimno, nie tort Sachera:)

4 CIASTO POMARAŃCZOWO-CZEKOLADOWE BEZ MĄKI Ciasto pomarańczowo-czekoladowe

Kolejne ciasto z kolekcji. Tym razem smak bardziej klasyczny, ale w wersji zdrowej i oryginalnej. Pomarańcze, migdały i czekolada? Dla mnie super! Oto dlaczego warto pochylić się nad tym smakołykiem:

  • Doskonale nadaje się dla osób ograniczających węglowodany, w tym diabetyków – gęstość i konsystencję nadają pomarańcze ugotowane w całości i mielone migdały
  • Zawiera prawdziwą czekoladę, a nie aromaty czy kakao – ach, czekoladowość… :)
  • Jest trwałe, (bez polewy na wierzchu) doskonale przechowuje się i mrozi – można zrobić na zapas, a także nie obawiać się, że szybko stanie się nieświeże

3 PRZYPRAWA 5 SMAKÓW

Three_gibbons_catching_egrets, Plik jest wierną reprodukcją fotograficzną dwuwymiarowego utworu, znajdującego się w domenie publicznej, źródło: Wikipedia

O tym, że warto samemu robić mieszanki przypraw staram się cały czas przekonywać. Dlaczego?

  • Intensywność smaku jest nieporównywalna – najlepiej nie mielić składników od razu, ale przechowywać składniki w całości w szczelnie zamkniętym słoiczku, aromat świeżej przyprawy jest niesamowity!
  • Nie zawierają dziwnych, sztucznych dodatków – nie tylko medialnego szatana, jakim stał się glutaminian sodu, ale także przeciwzbrylaczy i soli, która często stanowi więcej jak połowę składu mieszanki.
  • Są najbliższe oryginalnemu smakowi – wiele przypraw to mieszanki tworzone pod gust większości konsumentów. Masz wrażenie, że czasem wszystko smakuje dobrze, choć podobnie? No właśnie. Oryginalne danie prosi się o oryginalną kombinację przypraw, nie o przypadkową, ustandaryzowaną mieszankę!
  • Są piękną ozdobą kuchni – estetyczne słoiczki pełne egzotycznych korzeni, ziół o wonności są ładne same w sobie :)

2 ZIEMNIAKI FONDANT

dsc01115

Do tej pory pamiętam, ile zajęło mi znalezienie oryginalnego przepisu na te ziemniaczki :) Upieczone w maśle czy gotowane w bulionie to nie to i zdecydowanie mnie nie satysfakcjonowało. Dopiero na drodze szerszych konsultacji gastronomicznych udało mi się odtworzyć oryginalny przepis. Co szczególnego mają w sobie ziemniaki fondant, że znalazły się na drugim miejscu?

  • KONSYSTENCJA! – czas, który należy im poświęcić jest inwestycją, która w pełni się zwraca. Choć Polacy uważają się za specjalistów od kartofli, mym skromnym zdaniem, osobie, która nie próbowała fondant powiedzieć można: „Co ty wiesz o ziemniakach?” ;)
  • Oryginalność – trochę jak powyżej. Nowy sposób na ziemniaki, inny od klasycznie gotowanych, puree, w mundurkach czy zapiekanych.

Naprawdę polecam!

1 CZARNE PERŁY I CIASTO DROŻDŻOWE rogaliki z porzeczkami

Naprawdę bardzo cieszy mnie popularność tego przepisu. Nic nie daje daje blogerce większej satysfakcji jak to, że przepis, w który naprawdę włożyło się dużo serca osiąga skromne sukcesy :) Moim zdaniem (i nie tylko moim) „czarne perły” zasługują w pełni na numer 1! Przy okazji przyszedł mi do głowy pomysł, by zrobić sequel tego pomysłu.

Pozdrowienia!

Venidle

Toffee cytrynowo-kokosowe

DSC02840

Post ten zainspirowany jest przepisem z bloga Kucharnia i który spodobał mi się „od pierwszego wejrzenia”, a także jest formą utrwalenia akcji Awangarda Smaku i moich ulubionych z niej przepisów.

Mój przepis jest z niewielkimi zmianami – nie użyłam tonki ani czerwonych pomarańczy, zastępując je cytryną i wiórkami kokosowymi.

A przede wszystkim jest to jeden z tych przepisów, który mówi: Nie poddawaj się z byle powodu. Przy pierwszym gotowaniu okazało się, że temperatura była za niska i karmelki rozpływały się. Pomyślałam: Przecież nic się nie stanie, jak je wrzucę z powrotem do garnka? I stało się. Efekty poniżej :)

I naprawdę, można dać sobie radę z toffee nie używając termometru cukierniczego :) Nie jest to trudne, a naprawdę warte polecenia.

DSC02833

Składniki:

  • odfiltrowany sok z 4 cytryn (z tej ilości toffee wychodzą dość intensywnie cytrynowe, dla samego cytrynowego aromatu wystarczą 2) + trochę skórki
  • 3 łyżki wiórek kokosowych
  • 1 szklanka białego cukru
  • 1 szklanka brązowego cukru Demerara
  • 115g masła
  • łyżeczka soli
  • esencja waniliowa (zastąpić można cukrem wanilinowym)
  • 1/3 szklanki gęstej śmietany 30%

Sok przelewamy do niewielkiego garnuszka i odparowujemy, aż zmniejszy objętość o połowę (skoncentruje się), zajmuje to ok. 30-40 minut. Odstawiamy, by ostygł.

Wiórki, cukier, śmietanę, sól, wanilię mieszamy, dodajemy sok z cytryn i znów podgrzewamy. Dodajemy masło.

A teraz, najważniejsze: Masę zagotowujemy, po czym zmniejszamy temperaturę i gotujemy, aż zacznie wyraźnie ciemnieć. Przygotowujemy szklankę z bardzo zimną wodą. Gdy masa będzie miała kolor krówek, co jakiś czas upuszczamy kroplę do szklanki sprawdzając, czy przy opadaniu rozpuszcza się, czy zamienia w twardą, ale elastyczną kulkę. Jeżeli formuje się elegancka kulka, masa jest gotowa (to jest test, który bez użycia termometru cukierniczego pokaże, jaką konsystencję będzie miała masa po ostygnięciu).

Niewielką blaszkę (autorka przepisu podaje, że powinna mieć ok. 20x25cm) wykładamy pergaminem i delikatnie natłuszczamy, odstawiamy w chłodne miejsce na ok. 2-3h.

Po tym czasie, gdy masa będzie twarda wyciągamy ją (najlepiej razem z papierem) na deskę i kroimy w niewielkie prostokąty. Jeżeli zamierzamy zjeść toffee później, lepiej zawinąć je w papierki – nie  rozpuszczą się. Do doraźnej konsumpcji wystarczy przełożyć je na chłodne naczynie :)

Smacznego! :)

 

WIĘCEJ NA TEMAT AKCJI „AWANGARDA SMAKU” ZNAJDUJE SIĘ TUTAJ:

Awangarda Smaku

awangarda smaku