Zielony krem z fenkułem i VBA

Dzisiaj post 2w1 :) First things first, więc zacznę od pysznej, regenerującej zupy z pora, cukinii i fenukła (kopru włoskiego).

Smak anyżu nie należy do popularnych, choć osobiście go uwielbiam. Niemniej zestawienie anyżowego fenkuła z pikantniejszym porem przekona nawet najbardziej uprzedzonych. Dodatkowo łagodna cukinia sprawia, że ta zupa-krem posiada naprawdę bogaty bukiet aromatów :) A poza tym – samo zdrowie!

Składniki:

  • 1 bulwa kopru włoskiego, oczyszczona z zielonych części, pokrojona nieprzesadnie drobno
  • 1 duża cukinia
  • 1 por
  • łyżeczka gałi muszkatałowej
  • 1 litr bulionu warzywnego
  • oliwa
  • sól, pieprz
  • kiełki brokuła
  • plasterki cytryny

Cukinię kroimy w grubą kostkę, pora w plastry. Smażymy wraz z fenkułem do uzyskania względnej miękkości warzyw. Następnie warzywa zalewamy bulionem i gotujemy na średnim ogniu ok. 1/2 godziny. Doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatałową.

Miksujemy do uzyskania gładkiej konsystencji i gotujemy jeszcze 1o minut, powoli. Przelewamy do miseczek i podajemy z kiełkami brokuła i plasterkiem cytryny.

A teraz, po drugie. Wczoraj od KulinarnaJa otrzymałam nominację Versatile Blogger. I to jest najważniejsza nagroda w całej akcji – nie tytuły i zielone obrazki, ale kiedy ktoś dostrzega w Twoim blogu coś interesującego, a Twoje posty nie są wołaniem na puszczy. Jest mi niezwykle miło i za nominację pięknie dziękuję.

Zgodnie z zasadami przyszedł czas na mały, osobisty ekshibicjonizm. Siedem informacji o mnie:

  • Jestem maniaczką kolekcjonowania przepisów, przeglądania blogów, kupowania, przeglądania i używania książek kucharskich. Potrafię spędzić cały dzień w ten sposób!
  • Często znajomi zarzucają mi lekką pedanterię przy robieniu zakupów – czytam dokładnie wszystkie etykiety, śledzę daty produkcji, kraje pochodzenia, kalkuluję, oglądam, przeglądam, biorę i odstawiam. Dla osób trzecich to prawdziwa męka :) (ps, to samo robię z kosmetykami ;) )
  • Słucham głównie jazzu, a wielbię ponad wszystko Krzysztofa Komedę
  • Inną moją pasją jest kaligrafia, ale nie prowadzę bloga o tej tematyce ;)
  • Jestem zwolenniczką wolnego, niekoropracyjnego oprogramowania (nie używam Windowsa, ale Linuxa i mogę powiedzieć, że przede wszystkim zwracam uwagę na programy na otwartej licencji, nie z chciwości, ale dla idei)
  • Na talerzu lubię kolory, ale na co dzień preferuję klasyczny zestaw czerni i bieli.
  • Jestem typem osoby wiecznie głodnej – jak widzę coś pysznego, miejsce w brzuchu robi się samo. I na szczęście nie żadnych problemów z nadwagą :)

Po tym małym elaboracie przychodzi czas na nominacje. 15 blogów to dużo i mało zarazem. Wybrałam te nie tylko kuliarne, ale wszystkie zasługujące na wyróżnienie, z różnych dziedzin życia. Kilka z nich zostało już nominowanych, mimo to chciałabym je wyróżnić.

  1. Lepszy Smak – choć ten blog otrzymał nominację, jest dla mnie bardzo inspirujący, przepisy aniado kilka razy gościły już na moim blogu
  2. Cuccinisma – kuchnia włoska w najlepszym wydaniu
  3. Zdrowa kuchnia Sowy – zielono, zdrowo i niebanalnie
  4. Nature Rocks – ekologiczny blog, inny niż wszystkie :)
  5. PinkCake – też już dostał nominację, wciąż jednak fascynuje mnie ile można przyrządzić z produktów, o których nie pomyślałabym, że można użyć
  6. Świat Słodyczy – recenzje dla łasuchów
  7. Tęcza w słoiku – przepisy jak z bajki z historią w tle
  8. Bagietka – kolejne źródło inspiracji, kolorów i kulinarnych przyjemności
  9. White Plate – (nie tylko) estetyczne źródło ciekawych pomysłów
  10. Kultura Kulinarna – jedne z pierwszych subskrybowanych przeze mnie blogów, od tamtego czasu niezawodnie:)
  11. Dieta szyta na miarę – blog bliski temu, co rozumiem pod pojęciem comfort food
  12. Easthetic Perspective – z innej beczki, niekulinarnie, artystycznie
  13. Fast Food Eaters – recenzje z poczuciem humoru
  14. Matka Wariatka – dokładnie tak, jak mówi nazwa plus wspaniałe zdjęcia
  15. Centka – od kiedy zobaczyłam przepis na chłodnik a la tarta, czytam i podziwiam

Chyba dawno nie było tak długiego posta :)

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam wszystkich czytelników,

Venidle

Jak powinno się tworzyć przepisy

Po raz kolejny chapeau bas dla p. Augusta Leckera za niepowtarzalny styl.

W głębi po lewej zawieruszył się słoiczek z konfiturą jabłkową w stylu starofrancuskim (pommes au beurre

Autor: Billy Frank Aleksander
Na licencji: wolny od tantiem (royalty free)

salé*), coś więc trzeba było z niej zrobić. Najlepiej sos.

W rondelku roztapiamy pół kostki masła subtelnie podlanego libańską oliwą (nie lubimy przecież monopoli tłuszczowych). Dodajemy garść pistacji i patrzymy z radością, jak oddają swój miękki zielony kolor, jednocześnie chłonąc tłuszcz.

Następnie w pistacjowej toni zanurzamy trzy stołowe łyżki konfitury. Całość grzejemy na wolnym ogniu. Gdy konfitura zacznie się rozpływać, dodajemy kilka płatków kruszonej papryczki chilli, szczyptę soli i świeżo mielony pieprz. Mieszamy. Na razie jest zbyt słodko, trzeba więc smak złamać. Jak zawsze niezawodny okazuje się przecier z fig w occie (vinaigre et de puple de figue). Sos przykrywamy i przez kilka minut dajemy mu się dojrzeć.

Gdy te upłyną, zachwycamy się uniwersalnością naszego dzieła – sos pasuje i do różowego łososia gotowanego na parze, i do majowych zielonych szparagów i do białego jaśminowego ryżu. To dobrze, bo wszystko można podać na jednym talerzu. Będzie mniej zmywania.

* Konfitura jabłeczna na słonym maśle.

 August Lecker Sprzątamy spiżarnię
Wpis pochodzi z Kultury Liberalnej

Proszę proszę, trzy miesiące!

Autor: Billy Frank Alexander
Typ licencji: wolne od tantiem (royalty free)

W dniu dzisiejszym radośnie ogłosić mogę wszem i wobec, że mój blog ma 3 miesiące :)

Oto kilka rzeczy, które ostatnio uległy zmianie lub zostały dopracowane:

  • KILKA ZASAD – jasno określona polityka komentarzy oraz zasady udostępniania treści. Tak, żeby wszystko było jasne i uporządkowane.
  • NOWY THEME – strona główna bardziej przypomina wybór przepisów, jak w książce kucharskiej niż bloga uporządkowanego wg. dat. Poza tym teraz blog prezentuje się lepiej na urządzeniach mobilnych
  • RATING POSTÓW – co prawda widać popularność określonych tagów czy kategorii, ale dodatkowe opinie zawsze w cenie, zachęcam do oceniania!
  • ZDJĘCIA – uczę się i myślę, że robię pewne postępy, ale droga przede mną jeszcze długa :)

Dziękuję tym, którzy obserwują/subskrybują mojego bloga, to jest naprawdę bardzo miłe i fajne :)

Mam nadzieję, że dalej bedzię lepiej i lepiej!

V.

Najpopularniejsze pozycje ostatnich czterech tygodni:

CIASTO JAK Z CUKROWEJ WATY

SORBET Z CYTRUSÓW

KOLOROWA I SYCĄCA, NAJLEPSZA DO GRILLOWANEJ RYBY

Wszystko jasne!

Obrazek

Filozoficzne cooking parties

Kolejny ciekawy tekst nt. kultury jedzenie w „Kulturze Liberalnej” (powiedzieć trzeba, że na inne tematy interesujących artykułów również jest wiele.

Autor: Byflickr
Na licencji CC-BY

Tym razem o cooking party. W ogólnym założeniu c.p polega na spotkaniu grona osób i wspólnym gotowaniu czegoś w większej ilości, w towarzystwie oczywiście dobrej muzyki, literatury, alkoholu i innych podobnych uciech. Jakub Kozakoszczak stworzył „Ranking najbardziej filozoficznych cooking parties”. Artykuł przytaczam poniżej w całości, bo warto. Może kogoś zainspiruje do działania :)

Swobodne pogawędki i głębokie dyskusje najlepiej udają się podczas wspólnego wykonywania prostych prac. Sienkiewicza czytano na głos w trakcie spotkań na haftowanie, flirt wymyślono podczas zbiorowego szatkowania kapusty, a najtrudniejsze pytania łatwo z siebie wyrzucić przy pracowitym wspólnym pilnowaniu spławików. Stąd nic tak nie katalizuje syntezy filozoficznej jak uprawianie ogródka lub wspólne gotowanie, byle było nieco monotonne i apetyczne. Oto ranking czterech efektywnych i stymulujących cooking parties.

Miejsce 4. Pierogi party

Gospodarz lub gospodyni przygotowuje ciasto pierogowe i gar z wrzącą wodą. Goście przynoszą szklanki do wycinania kółek i ulubione nadzienie: jagody, truskawki, śliwki, czereśnie. Czereśnie powinny być niedrylowane, drylowanie świetnie służy do wstępnej analizy problemu i sporządzenia protokołu rozbieżności.

Miejsce 3. Pita party

Serbska pita to po prostu płasko ułożony farsz owinięty parokrotnie ciastem grubości papieru. Zapraszający przygotowują farsz mięsny, owocowy lub warzywny i ciasto jak na pizzę (z jak najlepszej mąki). Goście przynoszą czyste kije od szczotki. Sztuka polega na tym, żeby przewiesić ciasto przez kij i tak strzepywać, żeby pozornie zwiększona grawitacja uczyniła je jeszcze cieńszym. Jeśli dyskusja się wydłuży i nie zmieści się w czasie przewieszania, mnóstwo czasu na rozstrzygnięcia pozostanie podczas zawijania. Jeśli zawijającymi dyskutantami są nie-Serbowie, to zawijanie może potrwać.

Miejsce 2. Sushi party

Najmniej inspirujące jest gotowanie ryżu, więc powinno odbyć się przed rozpoczęciem imprezy. Uczestnicy dostarczają preferowane składniki, już to ryby, już to warzywa, sosy lub wreszcie awokado, które konsystencją i smakiem mieści się gdzieś pomiędzy warzywem, owocem i sosem. Na glon nakleja się warstwę ryżu, dodaje odrobinę wasabi i dokłada składniki. Mała kulminacja filozoficzna następuje przy zawijaniu tego w rulon, wielka przy odkrawaniu kawałków. Tajemnicą sukcesu jest ostrożne używanie indukcji w dowodzeniu i mokry, bardzo ostry nóż, najlepiej brzytwa.

Miejsce 1. Ciasto francuskie party

To właściwie konferencja wśród uczt filozoficznych. Ciasto należy rozwałkować w kierunku zachodnim, zakleić w kopertę, umieszczając w środku warstwę masła, rozwałkować ponownie i złożyć na troje. Następnie dwie godziny przemyśliwać, trzymając je w lodówce i zacząć od nowa. Sekwencję powtarza się w sumie sześć razy, dlatego ciasto francuskie party dobrze podzielić na referaty z zagajeniem, częścią merytoryczną i pytaniami. Ostatnie chłodzenie przeznaczyć na podsumowanie i wspólne pisanie wynikowego artykułu do zbioru pokonferencyjnego.”

„Kultura Liberalna” nr 167 (12/2012) z 20 marca 2012 r.

PS. Jak natrafiłam na ten tekst czytając o Derridzie nie wiem, ale to są uroki Internetu :)

Po miesiącu

Autor: the-icing-on-a-cake Żródło: flickr, na licencji CC-NC

Z niejaką dumą mogę powiedzieć, że blog Venidle ma już miesiąc. Szczerze mówiąc zainteresowanie zdecydowanie przekroczyło moje oczekiwania  – prawie 1500 wejść!

Miłe to i przyjemne, ale przede wszystkim uczę się fotografować swoje dania, w końcu je się również oczami. Na razie wychodzi to jak wychodzi, niemniej daję sobie jeszcze czas na naukę :)

Najpopularniejszym wpisem ogółem był POPCORN DLA DOROSŁYCH (przepis pochodzi z bloga eatafterreading.blogspot.com), natomiast  moich autorskich przepisów ŻYTNIE MUFFINY.

Pięknie dziękuję!

V.