Najwięksi celebryci wśród moich przepisów

Natłok obowiązków sprawił, że przegapiłam rocznicę założenia bloga. W związku z tym znalazłam inny pretekst do świętowania – 150 wpis. Każda okazja jest dobra :)

Do tego kamienia milowego jeszcze kilka wpisów, ale obchody zaczynam już!

Dziś prezentuję TOP 5 – przepisy, które były najpopularniejsze e względu na całkowitą liczbę odsłon. Plus mały komentarz.

Czekam również na Wasze!

5 SERNIK NA ZIMNO Z CZERWONYMI PORZECZKAMIsernik z porzeczkami

Nie powiem, udany przepis :) Kombinacja z pozoru karkołomna – korzenny, lekko cynamonowy i słodki spód biszkoptowy, delikatna masa twarogowa i duuuuużo świeżych, czerwonych porzeczek. Polecam wypróbować z kilku powodów:

  • jest barwny sam w sobie i nie wymaga szczególnego dekorowania – użyłam liści świeżej mięty (ich zieleń ładnie kontrastuje z czerwonym wierzchem ciasta);
  • jest lekki i niskokaloryczny – możemy się nim raczyć do woli, bez wyrzutów sumienia, a po pominięciu biszkoptowego spodu robi się wręcz… dietetyczny;
  • jest banalnie prosty – w końcu to sernik na zimno, nie tort Sachera:)

4 CIASTO POMARAŃCZOWO-CZEKOLADOWE BEZ MĄKI Ciasto pomarańczowo-czekoladowe

Kolejne ciasto z kolekcji. Tym razem smak bardziej klasyczny, ale w wersji zdrowej i oryginalnej. Pomarańcze, migdały i czekolada? Dla mnie super! Oto dlaczego warto pochylić się nad tym smakołykiem:

  • Doskonale nadaje się dla osób ograniczających węglowodany, w tym diabetyków – gęstość i konsystencję nadają pomarańcze ugotowane w całości i mielone migdały
  • Zawiera prawdziwą czekoladę, a nie aromaty czy kakao – ach, czekoladowość… :)
  • Jest trwałe, (bez polewy na wierzchu) doskonale przechowuje się i mrozi – można zrobić na zapas, a także nie obawiać się, że szybko stanie się nieświeże

3 PRZYPRAWA 5 SMAKÓW

Three_gibbons_catching_egrets, Plik jest wierną reprodukcją fotograficzną dwuwymiarowego utworu, znajdującego się w domenie publicznej, źródło: Wikipedia

O tym, że warto samemu robić mieszanki przypraw staram się cały czas przekonywać. Dlaczego?

  • Intensywność smaku jest nieporównywalna – najlepiej nie mielić składników od razu, ale przechowywać składniki w całości w szczelnie zamkniętym słoiczku, aromat świeżej przyprawy jest niesamowity!
  • Nie zawierają dziwnych, sztucznych dodatków – nie tylko medialnego szatana, jakim stał się glutaminian sodu, ale także przeciwzbrylaczy i soli, która często stanowi więcej jak połowę składu mieszanki.
  • Są najbliższe oryginalnemu smakowi – wiele przypraw to mieszanki tworzone pod gust większości konsumentów. Masz wrażenie, że czasem wszystko smakuje dobrze, choć podobnie? No właśnie. Oryginalne danie prosi się o oryginalną kombinację przypraw, nie o przypadkową, ustandaryzowaną mieszankę!
  • Są piękną ozdobą kuchni – estetyczne słoiczki pełne egzotycznych korzeni, ziół o wonności są ładne same w sobie :)

2 ZIEMNIAKI FONDANT

dsc01115

Do tej pory pamiętam, ile zajęło mi znalezienie oryginalnego przepisu na te ziemniaczki :) Upieczone w maśle czy gotowane w bulionie to nie to i zdecydowanie mnie nie satysfakcjonowało. Dopiero na drodze szerszych konsultacji gastronomicznych udało mi się odtworzyć oryginalny przepis. Co szczególnego mają w sobie ziemniaki fondant, że znalazły się na drugim miejscu?

  • KONSYSTENCJA! – czas, który należy im poświęcić jest inwestycją, która w pełni się zwraca. Choć Polacy uważają się za specjalistów od kartofli, mym skromnym zdaniem, osobie, która nie próbowała fondant powiedzieć można: „Co ty wiesz o ziemniakach?” ;)
  • Oryginalność – trochę jak powyżej. Nowy sposób na ziemniaki, inny od klasycznie gotowanych, puree, w mundurkach czy zapiekanych.

Naprawdę polecam!

1 CZARNE PERŁY I CIASTO DROŻDŻOWE rogaliki z porzeczkami

Naprawdę bardzo cieszy mnie popularność tego przepisu. Nic nie daje daje blogerce większej satysfakcji jak to, że przepis, w który naprawdę włożyło się dużo serca osiąga skromne sukcesy :) Moim zdaniem (i nie tylko moim) „czarne perły” zasługują w pełni na numer 1! Przy okazji przyszedł mi do głowy pomysł, by zrobić sequel tego pomysłu.

Pozdrowienia!

Venidle

Yunnan Refreshment

Źródło: Wikipedia Commons

Yunnan jest jedną z bardziej popularnych, ‚marketowych herbat’. Zanim jednak przypniemy jej etykietkę „sklepowej” warto zapoznać się z tym gatunkiem, który uchodzi za jeden z high endowych.

Po pierwsze, znana jest przede wszystkim czarna herbata z prowincji Yunnan. Dlaczego warto spróbować zielonej? Po pierwsze ma lekki, odświeżający smak, w którym wyraźnie możemy wyczuć cytrusowe nuty. Dzięki tej właściwości herbata ta świetnie komponuje się z cytrusami – pomarańczami, grejpfrutami, kumkwatami itp. Napar ma jasny, niekiedy wręcz seledynowy kolor i jest klarowny.

Ponadto, jak większość klasycznych gatunków herbat posiada ona wskaźnik jej jakości. Przy bliższym przyjrzeniu na wysokojakościowych listkach dostrzeżemy delikatny meszek, zarówno na czarnej, jak i zielonej (powiększ zdjęcie, by zobaczyć).

Wariant Yunnan Refreshment przypadnie do gustu tym, którzy lubią świeże, cytrusowe smaki i chcieliby uniknąć goryczki bardziej ‚wytrawnych’ odmian. Nadaje się do częstego popijania w ciągu dnia.

Moja propozycja: Mrożona herbata na bazie Yunnan Refreshment z odrobiną melisy cytrynowej i cytrynowym twistem.

JEŻELI SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS, ZOBACZ KONIECZNIE RÓWNIEŻ:

TEMPLE OF HEAVEN – PINGSHUI

[]

LUNG CHING – STUDNIA SMOKA

[]

Zielone herbaty – podsumowanie

W dniu dzisiejszym kończy się akcja „Lubię herbatę!”, w której miałam przyjemność wziąć udział. Poniżej posty związane z herbatą. Zachęcam do czytania :)

 

HERBATA LUNCH CHING (STUDNIA SMOKA)

[]

HERBATA SENCHA

HERBATA MAO JIAN

Herbata Mao Jian

Xin Yang Mao Jian

Xin Yang Mao Jian
Żródło: en.wikipedia.org, na licencji CC

Kolejny gatunek mojej ulubionej, zielonej herbaty. O odmianie Studnia Smoka można poczytać TUTAJ, natomiast o senchy TUTAJ.

Co prawda na pełnej nazwie Xin Yang Mao Jian można połamać sobie język, warto zwrócić uwagę na to, że Xin Yang to nazwa prowincji, z której pochodzi ta herbata. Mao Jian oznacza ‚zielony szczyt’.

Jej smak jest typowy dla tego, co przeciętnie rozumiemy pod pojęciem ‚smak zielonej herbaty’ (ze słodko-gorzką nutą pozostającą na języku), jednak zdecydowanie bardziej wykwintny od zielonych herbat z marketu (nie ma posmaku popiołu).

Warto zwrócić uwagę na kształt liści – są dość proste, delikatne i cienkie, często określane jako ‚włosowate’.Choć niektóre gatunku zielonej herbaty można przechowywać nawet 10 lat, Mao Jian po dłuższym czasie wytwarza nieprzyjemny zapach. Nie powinna też być szczelnie przechowywana w zamkniętym pojemniku (najlepiej – w metalowej puszce) – również wówczas traci swoje walory smakowe.

Zaparzamy ją klasycznie – łyżeczkę na filiżankę lub dwie na kubek. Jeżeli nie przepadasz za mocnym aromatem i smakiem, zaparzaj nie dłużej jak 2 minuty.

Wspaniale łączy się ze świeżą miętą i świeżą melisą, bądź z kombinacją obu (moje ulubione połączenie).

China, made in Poland (przyprawa 5 smaków)

Z kuchni dalekowschodnich najbadziej odpowiada mi kuchnia chińska. O ile można mówić o jednej kuchni chińskiej.

Chiny pod względem kulinarnym tradycyjnie dzieli się na cztery regiony: Pekin, Szanghaj, Seczuan i Kanton. Wszystkie jednak podzielają tę samą filozofię związaną z przygotowywaniem i spożywaniem posiłków: konfucjańskie umiłowanie ładu i harmonii. Posiłek jest dziełem o starannie wyważonej równowadze międzi sferą doznań wzrokowych, zmysłami powonienia i smaku. Jest to „reguła czterech jedności”

Harmonię uzupełniać ma słynna chińska przyprawa „Pięć smaków” czy też: „Pięć zapachów” (Hung-liu). Można kupić gotową, jednak bardziej zbliżona do oryginalnego smaku kuchni chińskiej będzie ta zrobiona samodzielnie z oryginalnych składników:

  • 4 gwiazdki anyżu
  • 2 lyżki nasion kopru włoskiego
  • 12 goździków
  • 2 łyżki cynamonu
  • 2 łyżki białego pieprzu

Polecam trzymanie przyprawy w całości (całe gwiazdki anyżu, kora cynamonu etc.) i rozgniatanie jej tuż przed użyciem tak, by zachowało się jak najwięcej smaków.