Martini tartini

tartaletki_martini

Słodycz z procentem? Idealnie na weekend :)

Od momentu nabycia foremek do tartaletek przekonuję się do nich coraz bardziej. Ładniej się prezentują niż muffiny (których nie wychwalam pod niebiosa) a tym bardziej cupcakes (sam cukier i barwniki…). W kolejce jest wariant wytrawny.

Tymczasem proponuję odświeżyć sobie nieco smak od korzennych przypraw i zrobić coś cytrusowo-owocowego :)

Składniki (6-8 szt)

  • 100g masła
  • 4 jajka
  • 100g białego cukru
  • łyżeczka esencji waniliowej (lub cukru wanilinowego)
  • 250g mąki pszennej
  • 20g skrobi ziemniaczanej
  • łyżka proszku do pieczenia
  • 3 łyżki kwaśnej śmietany 18%
  • 2 opakowania serka mascarpone (dla zwolenników deserów light: można wymieszać go z jogurtem)
  • owoce do dekoracji (ja użyłam borówek i kandyzowanej skórki z limony)
  • 100ml Martini Bianco
  • sok z jednej cytryny
  • 100ml wody

Masło ucieramy na pulchną masę. Dodajemy kolejno żółtka, wanilię oraz cukier i ucieramy na gładką masę. Następnie dodajemy śmietanę i starannie ucieramy mikserem.

Białka ubijamy na sztywną pianę i dodajemy do ciasta. Przesypujemy mąkami wymieszanymi z proszkiem do pieczenia.

Do każdej foremki od tartaletek nakładamy ciasto do połowy wysokości foremki. Pieczemy w nagrzanym do 180C piekarniku przez 30-35 minut.

Ogólnie lepiej jest nasączać ciasto, gdy jest ciepłe, natomiast w tym przypadku istotne jest by ciastka wyszły z foremek. Jeśli uda się je wyjąć jeszcze dość ciepłe, polecam nasączać od razu :)

W zagłębienie ciastka nakładamy serek mascarpone. Dekorujemy owocami.

 

 

Rozgrzewająca cebulowa z koniakiem

zupa_cebulowa

Dwie rzeczy idealnie zbiegły się w czasie – załamanie pogody i ochłodzenie oraz motyw kuchni francuskiej na blogu Venidle. I choć różne są sposoby, by umilić sobie pochmurny dzień, ja obstawiam dobrą zupę.

Receptura tej odrobinę odbiega od klasycznej, ponieważ białe wino zastąpiłam koniakiem. Jaki jest efekt? Zupa ma mniej winno-kwaśny posmak, a bardziej orzechowy i głęboki. Warto wypróbować.

Nadmienię tutaj, że to świetna sprawa mieć w rodzinie dobrych kucharzy, który od czasu do czasu służą dobrą radą i przepisem :)

Składniki:

  • 6-7 dużych główek żółtej cebuli
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 1 łyżeczka masła
  • 1 kostka bulionu warzywnego
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • 1200ml wody (lub, zamiast kostki, 1200ml delikatnego bulionu z warzyw)
  • 100ml koniaku
  • sól, pieprz, cukier
  • do podania: grzanki pszenne oraz tarty ser mozzarella

Cebule obieramy i kroimy w półtalarki. W garnku rozgrzewamy olej, wrzucamy cebulę, solimy, po chwili, gdy cebula delikatnie zmięknie dodajemy łyżeczkę masła. Dusimy pod przykryciem, aż cebula zmięknie, ale nie będzie zupełnie miękka (zmięknie do końca podczas gotowania). Wsypujemy mąkę i chwilę mieszamy.

Cebulę zalewamy gorącą wodą, wrzucamy kostkę, mieszamy i doprowadzamy do wrzenia. Wlewamy koniak i czekamy, aż alkohol wyparuje. Dodajemy odrobinę cukru dla wzmocnienia smaku.

Gotujemy jeszcze ok. 30minut, doprawiając solą oraz pieprzem wg uznania.

Podajemy z grzankami i tartym serem. Przed podaniem grzanki można jeszcze delikatnie skropić alkoholem.

Lemoniada fiołkowa Diavolo Violette

lemoniada_fiolkowa

Czym pachnie Tuluza? Fiołkami!

Większość smaków, które uznajemy za francuskie bez problemu dostępnych jest w Polsce. Jednak z fiołkami sprawa ma się nieco gorzej – sporadycznie natknąć się można głównie na syrop fiołkowy (głównie na przepisy, niestety). A te urocze kwiatki mają zdecydowanie więcej do zaoferowania! Na wstępie jednak klasyk – Diavolo Violette, lemoniada fiołkowa, również w wersji alkoholowej.

Składniki (1 szklanka napoju/drinka)

  • łyżka syropu cytrynowego (gotowego lub DOMOWEGO)
  • 2 łyżki syropu fiołkowego (PRZEPIS TUTAJ, jednakże o tej porze roku raczej korzystać będziemy z gotowego)
  • woda i lód do uzupełnienia szklanek

Do drinka dodatkowo:

  • 50ml wódki
  • plasterek cytryny

Do szklanki wlewamy syropy (i opcjonalnie alkohol). Wlewamy wodę do wysokości 3/4 szklanki i uzupełniamy lodem. Wrzucamy cytrynę i/lub miętę.

 

 

Dietetyczny indyk z musem rodzynkowym

DSC02778

Słodko-winny smak świetnie komponuje się z mięsem indyka. Na dodatek (i wbrew pozorom) przepis jest prosty i efektowny. Idealny na szybki obiad lub kolację :)

Dla spotęgowania ‚efektowności’ polecam podanie z sałatką owocową :)

Składniki:

  • 600g fileta z piersi indyka
  • 100g rodzynek
  • 12 łyżek białego wina
  • sól, pieprz, rozmaryn
  • 4 łyżki migdałów w płatkach

Rodzynki zalewamy 10 łyżkami wina i odstawiamy na przynajmniej godzinę.

Danie można przygotować na dwa sposoby – grillując mięso lub smażąc. Wybór należy do Was, ja przygotowałam wersję grillowaną.

Mięso kroimy na medaliony, oprószamy solą, pieprzem i rozmarynem. Smażymy lub grillujemy.

Na suchej patelni prażymy migdały. Następnie patelnię mocno rozgrzewamy i wlewamy rodzynki z winem. Czekamy, aż większość wina odparuje, następnie zawartość patelni przekładamy do blendera. Dodajemy resztę wina i miksujemy do uzyskania gładkiej konsystencji.

Wykwintne gruszki marynowane w porto

Sezonu gruszkowego ciąg dalszy. Wczoraj GRUSZKI W OCCIE, klasyczne, dziś pora na eksperyment. Połączenie korzennych aromatów, słodkości porto i zaskakująca nuta… lawendy. Już nie mogę doczekać się zimowych wieczorów, podczas których będę sobie dogadzać lekko podgrzanymi gruszkami w aromatycznym winie! :)

Przepis znaleziony na www.mowimyjak.pl i nieco przeze mnie zmieniony.
Składniki:

  • 2 kg gruszek, obranych i przekrojonych na połówki
  • 1l porto (lub innego słodkiego, czerwonego wina)
  • 1/2l octu winnego z czerwonego wina
  • 2 laski cynamonu
  • łyżka suszonych kwiatów lawendy
  • 2 laski wanilii
  • łyżka ziaren kolorowego pieprzu
  • 2 łyżki ziela angielskiego
  • 1kg białego cukru
  • 4 listki laurowe

Gruszki podczas obierania najlepiej przechowywać w zimniej wodzie z dodatkiem octu lub soku z cytryny.

Wino, ocet, cukier i przyprawy zagotować. Jeżeli pojawi się szum, usuwamy. Wrzucamy gruszki i gotujemy 30-35 minut, aż gruszki zmiękną.

Oryginalny przepis mówi, by następnie gruszki przełożyć do czystych słoików, a zalewę odparować tak, by powstał gęsty syrop. Ja odparowałam go częściowo, tak, by był gęstszy, ale by wciąz wyczuwalna była wytrawna nuta.

Słoiki pasteryzujemy 10 minut i odstawiamy na co najmniej miesiąc, aż gruszki porządnie zamarynują się.

Karkówka w sosie piwno-grzybowym

 

Konkretna porcja! :) Sos nabiera apetycznego, ciemnobrązowego koloru dzięki grzybom i im także zawdzięcza szlachetny aromat.

Uwaga – sos z początku jest dość rzadki, jednak nie ma potreby zagęszczania go mąką. Gdy mięso zmięknie można odparować wodę z sosu do otrzymania pożądanej konsystencji. Dzięki temu wzmacnia się smak, który często tracimy zagęszczając mąką.

 

Składniki:

  • 500g świeżej karówki wieprzowej (4-5 plastrów mięsa)
  • 2 cebule
  • 8-10 suszonych grzybów
  • 1 marchewka
  • 200ml jasnego piwa
  • sól, pieprz
  • masło i olej do smażenia

Grzyby namaczamy w ciepłej wodzie, aż zmiękną. Cebulę siekamy, marchewkę kroimy w drobną kostkę. Podsmażamy na maśle. Plastry mięsa oprószamy solą i pieprzem, obsmażamy na oleju. Dodajemy cebulę z marchewką oraz grzyby. Dusimy raem ok. 10 minut, poczym zalewamy piwem. Dusimy pod przykryciem do miękkości, a następnie bez przykrycia, aż sos odparuje i zgęstnieje.

Danie świetnie smakuje podane z kiszonym ogóreczkiem oraz oczywiście… piwem :)