Zmiany – polub Venidle na facebooku!

logo_venidle

 

Zmiany na blogu Venidle!

Nowy wygląd, nowy wpisy i fanpage na facebooku .

Drodzy blogerzy – jakie są Wasze doświadczenia z prowadzeniem fanpage’a na facebooku? Jestem ciekawa Waszych opinii :)

Zapraszam do odwiedzania, oglądania, komentowania i przede wszystkim – gotowania!

Venidle

Wyniki konkursu

 

victory0a_o

Miło mi ogłosić, że pierwszy konkurs na blogu Venidle zakończył się :) Ba, nawet ma zwyciężczynię! :)

Najpierw jednak prawidłowa odpowiedź.

Nie bez kozery podana była aluzja do slangu muzycznego i pewnego wykonawcy. Chociło o Milesa Davisa, największego jazzmana XX wieku i jednego z moich ulubionych muzyków, który nagrał płytę Cookin’ with Miles Davis. Tytuł ten był inspiracją dla mojego konkursu.

Cóż więc znaczy w muzycznym skangu cookin’? Oznacza: (przede wszystkim) improwizowanie, ale także granie, muzykowanie. Wyrazem bliskoznacznym dla cookin’ jest jammin’. Swoja drogą, to bardzo ciekawe, że więcej terminów jazzowych znaczeniowo bliskie jest gotowaniu :)

Efektem ubocznym tego konkursu były inne znaczenia, o których dowiedziałam się, a o których nie miałam pojęcia. Poniżej przedstawiam inne, przesłane na adres mailowy znacznia cookin’ :

  1. Ćpanie, bycie na haju, pod wpływem narkotyków (kto czytał Trainspotting, ten wie)
  2. Ktoś pijany
  3. Godny uwagi, świetny
  4. What’s cookin’? Co słychać? Co jest grane? Co masz dziś w planach?
  5. Styl taneczny wymyślony przez Lil’ B

Dzięki wszystkim za te odpowiedzi, sama wiele się dowiedziałam :)

A teraz – najważniejsze!

Spośród 10 zgłoszeń, które otrzymałam, prawidłowe były zgłoszenia nr:

  • 2
  • 3
  • 6
  • 9
  • 10

Gratuluję wszystkich prawidłowych odpowiedzi, których była… połowa. A ja martwiłam się, że nikt nie domyśli się, o co chodzi. Nie doceniłam czytelników bloga, zdecydowanie! :)

„Maszyna losująca” (czyli generator liczb losowych na stronie http://www.lotto.win.pl/generator2.aspx) wylosowała:

Zrzut ekranu z 2013-04-30 16:11:16

Gratulację dla zwyciężczyni, której numer zgłoszenia był 6! :) W skrzynce powinien znajdować się już mail informujący o wygranej.

Raz jeszcze dziękuję wszystkim za udział. Może więc do następnego razu?

Venidle

A z okazji rocznicy…. KONKURS!

DSC02863

Okazja jest bardzo zacna, bo podwójna – rok blogowania i 150. wpis :) A więc świętujemy dalej!

KONKURS!

Aby wziąć udział w konkursie, należy odpowiedzieć na zagadkę:

Cooking po angielsku znaczy gotować w szerokim rozumieniu, ale w slangu pewnych muzyków cookin’ ma również inne, nieoficjalne znaczenie. Jakie? Podpowiedź: jeden z najbardziej znanych muzyków tego nurtu powiedział kiedyś, że „jego kulinarne zainteresowania wzięły się stąd, że kobiety, w których się zakochiwał nie potrafiły gotować”.

Odpowiedź (slangowe znaczenie cookin’) przesyłajcie  do 28 kwietnia 2013 roku 23:59 drogą mailową na venidle[małpa]gmail.com, w tytule maila wpisując „Venidle – konkurs”. Przed wysłaniem odpowiedzi koniecznie zapoznaj się z regulaminem!

REGULAMIN KONKURSU

A NAGRODĄ JEST…

Nagrodą jest niezwykła książka kucharka autorstwa Małgorzaty Caprari pt. Ciasta słone i słodkie, w której znajdziecie przepisy na takie wypieki, jak:

  • Pizza Quattro stagioni
  • Pizzowiec z Riwiery
  • Tarta po parysku
  • Tradycyjny staroruski pieróg weselny
  • Mokotowska szarlotka z kruszonką
  • Erbazzone
  • Czeska tarta porzeczkowa

I wiele innych!

Dla ciekawych – recenzja publikacji znajduje się TUTAJ.

nagroda_Caprari

Wszystko jasne? No to odpalamy google i szukamy odpowiedzi! Powodzenia :)

Toffee cytrynowo-kokosowe

DSC02840

Post ten zainspirowany jest przepisem z bloga Kucharnia i który spodobał mi się „od pierwszego wejrzenia”, a także jest formą utrwalenia akcji Awangarda Smaku i moich ulubionych z niej przepisów.

Mój przepis jest z niewielkimi zmianami – nie użyłam tonki ani czerwonych pomarańczy, zastępując je cytryną i wiórkami kokosowymi.

A przede wszystkim jest to jeden z tych przepisów, który mówi: Nie poddawaj się z byle powodu. Przy pierwszym gotowaniu okazało się, że temperatura była za niska i karmelki rozpływały się. Pomyślałam: Przecież nic się nie stanie, jak je wrzucę z powrotem do garnka? I stało się. Efekty poniżej :)

I naprawdę, można dać sobie radę z toffee nie używając termometru cukierniczego :) Nie jest to trudne, a naprawdę warte polecenia.

DSC02833

Składniki:

  • odfiltrowany sok z 4 cytryn (z tej ilości toffee wychodzą dość intensywnie cytrynowe, dla samego cytrynowego aromatu wystarczą 2) + trochę skórki
  • 3 łyżki wiórek kokosowych
  • 1 szklanka białego cukru
  • 1 szklanka brązowego cukru Demerara
  • 115g masła
  • łyżeczka soli
  • esencja waniliowa (zastąpić można cukrem wanilinowym)
  • 1/3 szklanki gęstej śmietany 30%

Sok przelewamy do niewielkiego garnuszka i odparowujemy, aż zmniejszy objętość o połowę (skoncentruje się), zajmuje to ok. 30-40 minut. Odstawiamy, by ostygł.

Wiórki, cukier, śmietanę, sól, wanilię mieszamy, dodajemy sok z cytryn i znów podgrzewamy. Dodajemy masło.

A teraz, najważniejsze: Masę zagotowujemy, po czym zmniejszamy temperaturę i gotujemy, aż zacznie wyraźnie ciemnieć. Przygotowujemy szklankę z bardzo zimną wodą. Gdy masa będzie miała kolor krówek, co jakiś czas upuszczamy kroplę do szklanki sprawdzając, czy przy opadaniu rozpuszcza się, czy zamienia w twardą, ale elastyczną kulkę. Jeżeli formuje się elegancka kulka, masa jest gotowa (to jest test, który bez użycia termometru cukierniczego pokaże, jaką konsystencję będzie miała masa po ostygnięciu).

Niewielką blaszkę (autorka przepisu podaje, że powinna mieć ok. 20x25cm) wykładamy pergaminem i delikatnie natłuszczamy, odstawiamy w chłodne miejsce na ok. 2-3h.

Po tym czasie, gdy masa będzie twarda wyciągamy ją (najlepiej razem z papierem) na deskę i kroimy w niewielkie prostokąty. Jeżeli zamierzamy zjeść toffee później, lepiej zawinąć je w papierki – nie  rozpuszczą się. Do doraźnej konsumpcji wystarczy przełożyć je na chłodne naczynie :)

Smacznego! :)

 

WIĘCEJ NA TEMAT AKCJI „AWANGARDA SMAKU” ZNAJDUJE SIĘ TUTAJ:

Awangarda Smaku

awangarda smaku

Awangarda Smaku – podsumowanie akcji

awangarda smaku

 

Linki do akcji:

http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/awangarda-smaku

http://zmiksowani.pl/akcje-kulinarne/awangarda-smaku

Organizując tę akcję do pewnego stopnia zdawałam sobie sprawę, że przysparzać ona będzie pewnych kłopotów… i nie pomyliłam się :) Posty na stronie durszlak.pl oraz zmiksowani.pl były przeze mnie moderowane i odrzucanie niektórych było trudne, bo były niezwykle ciekawe. Kilka słów więc o tych trudnościach:

  • Przepisy wegetariańskie i wegańskie. Moim zdaniem są one źródłem niezwykłej inspiracji w kwestii wykorzystywania i łączenia składników, które na pierwszy rzut oka wydają się szalone i niespotykane. Wiele takich przepisów pojawiło się w akcji i nie ukrywam, że bardzo na nie liczyłam. Problem pojawiał się w momencie, gdy przepis zakładał zastępowanie mięsa soją lub soczewicą (najczęściej) bądź innymi składnikami. Czy to powoduje, że samo połączenie smaków staje się nietypowe. Moim zdaniem różnie. Każdy z nich wymagał osobnej refleksji, przetestowania i przemyślenia. 
  • Przepisy pochodzące z innych krajów. Podróżowanie na talerzu:) Tylko jedno ale (o którym wspomniałam przy okazji poprzedniego wpisu) – czy danie, które w innej kulturze uznawane jest za tradycyjne możemy uznać za egzotyczne dla nas?  Doszłam do wniosku, że nie – żyjąc w zglobalizowanym świecie mamy okazję odwiedzać i poznawać różne kultury, a w końcu szukamy czegoś nowego. Czym innym moim zdaniem są połączenia, np. łączenie różnych tradycji – duży plus!
  • Tak, jak zazwyczaj, ale… To była chyba najtrudniejsza grupa przepisów do oceny. Pierogi ruskie, ale z jednym innym składnikiem. Naleśniki meksykańskie, ale z czymś jeszcze. I co tu robić? Często nie pozostawało nic innego, jak… wypróbować :) I nie wszystkie propozycje okazały się tak niecodzienne, jak na pierwszy rzut oka i odwrotnie – prosta sprawa, a tyle zmienia. Jednym słowem – nie oceniać na pierwszy rzut oka! 

Co mi się nie podobało, czyli Sekcja Marudzenia – po pierwsze dodawanie przepisów pod kątem ilości. Akcja na zmiksowani.pl nie zakładała ram czasowych dodawania przepisów i niezwykle irytowały mnie przypadki dodawania prawie całego bloga na zasadzie prób i błędów. Uważam, że promocja swojego bloga powinna mieć pewne ramy. I druga rzecz – numery zamiast tytułów postów. Zdaję sobie sprawę, że jest to jeden ze styli blogowania wybranych przez autorkę/autora, jednak jest to dość irytujące. Dla mnie, osobiście.

Na koniec – najlepsze :) Sekcja Pochwał. Jestem pod niesamowitym wrażeniem ludziej kreatywności i wyobraźni i jest to odczucie niezwykle budujące! Również zainteresowanie akcją było większe, niż przypuszczałam. W wyniku akcji zasubskrybowałam jeszcze kilka blogów, zapoznałam się z kilkoma, jednym słowem trochę poeksplorowałam naszą kulinarną blogosferę. I myślę, że polskie blogi kulinarne w większości są na wysokim poziomie i trzymają fason. Brawo! Mam kilka swoich ulubionych przepisów, które konsekwentnie pojawiać się będą na moim blogu.

I jeszcze, last but not least – jakie są Wasze opinie i odczucia? Czy ktoś chętny na sequel akcji?

Dziękuję pięknie wszystkim uczestnikom i obserwującym!

Venidle

Niezwykłe połączenie – gorgonzola i cytrusy

 

gorgonzolacytrus

Natknęłam ię na to połączenie będąc w restauracji na tapas. Tamten zestaw obejmował ser typu bleu i kumkwaty, ale zestawienie ostrych, a zarazem kremowych serów pleśniowych i cytruowej nuty daje ciekawe rezultaty.

Mój pomysł jak inaczej to konsumować to PENNE Z GORGONZOLĄ I CYTRYNĄ

  • 300g makaronu penne
  • 100g gorgonzoli
  • kilka kropel soku z cytryny
  • 2 łyżki śmietany 30%
  • posiekana natka pietruszki
  • sól, pieprz

Ser łączymy ze śmietaną w rondelku, aż powstanie kremowa masa. W międzyczasie gotujemy makaron al dente, wg przepisu na opakowaniu. Sos doprawiamy cytryną, odrobiną soli i pieprzu, łączymy z ugotowanym makaronem. Na koniec dekorujemy natką pietruszki.

Masz inny pomysł na takie połączenie smaków? Dołącz do akcji Awangarda Smaku (http://zmiksowani.pl/akcje-kulinarne/awangarda-smaku) lub zostaw komentarz :)