Napój terere na bazie yerba mate

DSCN3419

W związku z tym, że od kilku dni jestem szczęśliwą posiadaczką zestawu do zaparzania yerba mate, postanowiłam zgłębić temat.

Dotychczas na blogu Venidle gościły raczej ZIELONE HERBATY (opis różnych gatunków znajdziecie po kliknięciu w link).

Fantastyczny i dokładny opis, czym jest terere znajdziecie na blogu YERBASTORY. W skrócie jest to napój chłodzący na bazie yerba mate, zimnej wody, lodu i/lub soku owocowego. W związku z tym, że moje dotychczasowe doświadczenia z grejpfrutem i yerbą były raczej pozytywne, postanowiłam zrobić terere na bazie soku z grejpfruta.

I od razu przyznam się do małego grzechu – nie posiadam guampy, naczynia, w którym oryginalnie serwuje się terere. Smaku oczywiście to nie zmienia, a może jednak? Macie jakieś doświadczenia z guampą i terere?

Składniki (1 porcja):

  • 2 łyżeczki yerba mate (o gatunkach yerba mate wyczerpująco piszą autorzy bloga yerbastory, polecam zajrzeć)
  • sok z 1/2 grejpfruta
  • sok z 1/2 cytryny
  • zimna woda

Yerbę wsypujemy do naczynia, zalewamy sokiem owocowym, uzupełniamy zimną wodą. Można podawać z lodem.

Sączymy oczywiście przez bombillę :)

Reklamy

Yunnan Refreshment

Źródło: Wikipedia Commons

Yunnan jest jedną z bardziej popularnych, ‚marketowych herbat’. Zanim jednak przypniemy jej etykietkę „sklepowej” warto zapoznać się z tym gatunkiem, który uchodzi za jeden z high endowych.

Po pierwsze, znana jest przede wszystkim czarna herbata z prowincji Yunnan. Dlaczego warto spróbować zielonej? Po pierwsze ma lekki, odświeżający smak, w którym wyraźnie możemy wyczuć cytrusowe nuty. Dzięki tej właściwości herbata ta świetnie komponuje się z cytrusami – pomarańczami, grejpfrutami, kumkwatami itp. Napar ma jasny, niekiedy wręcz seledynowy kolor i jest klarowny.

Ponadto, jak większość klasycznych gatunków herbat posiada ona wskaźnik jej jakości. Przy bliższym przyjrzeniu na wysokojakościowych listkach dostrzeżemy delikatny meszek, zarówno na czarnej, jak i zielonej (powiększ zdjęcie, by zobaczyć).

Wariant Yunnan Refreshment przypadnie do gustu tym, którzy lubią świeże, cytrusowe smaki i chcieliby uniknąć goryczki bardziej ‚wytrawnych’ odmian. Nadaje się do częstego popijania w ciągu dnia.

Moja propozycja: Mrożona herbata na bazie Yunnan Refreshment z odrobiną melisy cytrynowej i cytrynowym twistem.

JEŻELI SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS, ZOBACZ KONIECZNIE RÓWNIEŻ:

TEMPLE OF HEAVEN – PINGSHUI

[]

LUNG CHING – STUDNIA SMOKA

[]

Temple of heaven (Pingshui)

Źródło: Wikipedia
Licencja: GNU Free Documentation

Dawno nie pojawił się wpis dotyczący mojej ulubionej, zielonej herbaty, a już kilka gatunków czeka na opublikowanie :)

Tym razem klasyk – herbata typu Gunpowder, zwinięta w drobne kulki rozwijające się w takcie zaparzania.

Jak rozpoznać, czy taka herbata jest dobrej jakości?:

  • listki zwinięte są ciasno, wyglądem przypominające proch (stąd nazwa: Gunpowder), o błyszczącej powierzchni, która świadczy o świeżości herbaty
  • rozwijające się listki są bez widocznych przebarwień i najlepiej w całości
  • napar ma jasny, słomkowy kolor i świeży zapach (choć to może zmieniać się w zależności od gatunku, jednak kiepski gatunek herbaty można wyczuć od razu po zapachu nieco przypominającym siano:) )

O ogólnych, zdrowotnych walorach zielonej herbaty pisałam już wcześniej, ale w skrócie: zawiera witaminy, szczególnie duże ilości witaminy C, oczyszcza organizm i (w zależności od czasu zaparzania) pobudza jak kawa lub uspokaja. Ma również właściwości bakteriobójcze, stąd często zieloną herbatę stosuje się jako okład na oczy przy zapaleniu spojówek. Korzystnie działa również na układ trawienny, przez co często podawana jest do posiłków.
Herbaty chińskie typu Gunpowder i ich najlepsza oraz najpopularniejsza odmiana, Temple of Heaven, przypadną do gustu amatorom raczej wytrawnego i gorzkawego smaku. Z drugiej strony klasyczny smak sprawia, że ma ona wiele zastosowań – warto zwrócić uwagę na to, że typowa dla Północnej Afryki miętowa herbata powstaje właśnie na bazie herbaty Gunpowder.

Mój ulubiony wariant to herbata z dodatkiem świeżego imbiru i mięty. Tworzy się w ten sposób specyficzne, orientalne połączenie cierpkości, świeżości i gorzkiej nuty. Zielone herbaty świetnie sprawdzają się również na zimno, co gorąco (ach, gry słów) polecam! :) Wkrótce przepis na mrożoną „Niebiańską świątynię”!

WIĘCEJ O ZIELONYCH HERBATACH I ICH ODMIANACH MOŻNA PRZECZYTAĆ TUTAJ