Najlepsze do filmu – nachos zapiekane z oliwkami

DSCN3213

 

Dlaczego lubimy słone przekąski? Bo są chrupiące, małe i same wskakują do ust.

Dzisiaj propozycja na nieco bardziej złożoną przekąskę do filmu :)

 

DSCN3209

 

Składniki:

  • opakowanie kukurydzianych nachos (u mnie – serowe)
  • tarty ser
  • oliwki (lub kapary lub inne dodatki, np. szynka)

Piekarnik rozgrzewamy do 150C. Nachos przekładamy na blachę pokrytą pergaminem i posypujemy serem. W jakiej ilości? Zapewne im więcej, tym lepiej, wedle własnego uznania. Dodajemy oliwki. Zapiekamy ok. 15 minut.

Podajemy z salsą, ostrą lub łagodną :)

Reklamy

Syrop fiołkowy

DSCN3191

Śliczny, słodki i kwiatowy. Znalazłam przepis na niego na blogu Pink Cake i zakochałam się od pierwszego wejrzenia! Niestety, w zeszłym roku zorientowałam się zbyt późno, więc w bieżącym bardziej pilnowałam terminów

Fiołki pachną wiosną, lasem, słodko. Syrop idealnie nadaje się do fiołkowej lemoniady (przepis wkrótce), do piwa, do galaretki i innych deserów. I jest bajecznie prosty do zrobienia :)

Najtrudniejszy w nim jest sam proces zbierania kwiatów. Nie powiem, potrzeba trochę fatygi by uzbierać 100 gram, na dodatek z miejsc, które są stosunkowo „czyste” tzn. z daleka od ulic, spalin i innych zanieczyszczeń gleby i powietrza.

DSCN3183

Składniki:

  • 100g kwiatków fiołków, bez łodyżek
  • 1/2 kg cukru
  • 1/2 l wody
  • cytryna

Gdy uporamy się z fiołkami (oderwiemy łodyżki, pozbędziemy się pyłu i robaczków, delikatnie oczyścimy) zalewamy je wrzątkiem i odstawiamy, aż ostygną.

Gdy ostygnie, dodajemy cukier i podgrzewamy, aż cukier rozpuści się, a syrop zgęstnieje. Uzyskamy płyn o turkusowym kolorze (ja zdjęcia niestety nie wykonałam na tym etapie, ale klikając w odnośnik na bloga Pink Cake znajdziemy świetną fotografię, która pokaże, że niebieskawy kolor jest ok :) ).

Jak uzyskać fioletowy kolor? Dodajemy powoli krople soku z cytryny, aż uzyskamy syrop o fiołkowym kolorze :)

Wiosenny barszczyk

DSCN3198

Czerwony barszcz kojarzy nam się tradycyjnie z zimą, Bożym Narodzeniem i zupą do pasztecika.

Moja wersja barszczu na co dzień czy od święta jest lekka, na bazie samych warzyw, dlatego mogę Wam go polecić również na cieplejsze dni, a wykorzystanie do niego młodych warzyw nadaje mu delikatnego i lekko słodkiego smaku.

Pamiętać jednak należy, że gotowanie czerwonego barszczu należy rozpocząć… tydzień wcześniej. Wszystko za sprawą kwasu buraczanego, który jest podstawą tej pysznej zupy.

Składniki zakwasu:

  • 1kg buraków
  • 4 ząbki czosnku
  • kromka prawdziwego, razowego chleba (ten z marketu raczej nie nada się – pokryje się pleśnią, nim zakwas będzie gotowy…)
  • woda
DSCN3196

Przecedzony zakwas buraczany

Buraki obieramy i kroimy w plastry grubości ok. 1/2 cm. Układamy gęsto w glinianym lub szklanym naczyniu o pojemności ok. 4-5l, przekładamy ząbkami obranego czosnku. Naczynie uzupełniamy wodą tak, by przykryła buraki. Na wierzchu układamy kromkę chleba i dociskamy. Przykrywamy czystą ściereczką i/lub talerzem, by zakwas mógł oddychać. Odstawiamy na tydzień w zacienione miejsce o temperaturze pokojowej.

Po tym czasie wyjmujemy chleb i odcedzamy zakwas. Możemy go przechowywać w słoiku w lodówce przez ok. miesiąc.

Składniki barszczu:

  • 3 młode marchewki
  • 2 małe, młode selery z nacią
  • 3-4 maleńkie, młode pietruszki z nacią
  • 3 suszone grzybki
  • 2kg świeżych buraków
  • 2 małe listki laurowe
  • 2-3 ziarna ziela angielskiego
  • czubata łyżka suszonego majeranku
  • sól, pieprz

Obrane warzywa (buraki kroimy w plastry, jak do zakwasu) wrzucamy do garnka wraz z 2 łodyżkami naci selera i pęczkiem natki pietruszki. Gotujemy, dodając przyprawy, do miękkości do uzyskania warzywnego bulionu o rubinowym kolorze.

Gdy lekko ostygnie (nie może wrzeć), odcedzamy warzywa i dolewamy kwas. Ile? Co najmniej 1/2 ilości bulionu. Czasem uzyskujemy kwas bardziej esencjonalny, czasem mniej. Trzeba próbować :)

Zupy z dodatkiem kwasu nie gotujemy, gdyż utraci kolor.

Smacznego :)

Czytać czy jeść?

źródło obrazka: http://www.fabryka.pl wydawca: Bellona

Jeść i czytać przepisy to jedno, ale czytanie o jedzeniu i gotowaniu to drugie. Każdy, kto interesuje się szeroko rozumianą sztuką kulinarną nie przejdzie wokół książki Florenta Quellier „Łakomstwo. Historia grzechu głównego”.

Większość treści koncentruje się na historycznym opisie rozwoju sztuki gastronomicznej, stylu spożywania posiłków i ich odbicia w sztuce czy literaturze. Stosunkowo dużo czasu poświęcone jest Brillat-Savarinowi (a jakże!), ale nie na tyle, by książka przeniosła swój punkt ciężkości. Szczególnie polecam przeurocze i niezwykle trafne utwory ludowe ilustrujące omawianą epokę historyczną.

Pojawia się też wątek gender i dyskryminacji kobiet. Podobało mi się, że jest napisany nienachalnie, bez szczególnego epatowania ideologią (jakąkolwiek), co w przypadku tychże wątków jest prawdziwą sztuką. I choć czasy się zmieniły, i kobiety są czymś więcej aniżeli ozdóbką przy stole, warto zastanowić się, dlaczego sfera haute cuisine jest tak… męska :)

Najbardziej jednak zafrapował mnie wątek łakomstwa jako grzechu „zlaicyzowanego”. Słodycze nas kuszą i wodzą na pokuszenie, „pozwalamy sobie” na niedietetyczny posiłek, a co druga reklama w telewizji to odchudzające suplementy. Łakomstwo wciąż jest grzechem, ale w dobie zmniejszających się wpływów religii, nie znika, a przechodzi do innej sfery.

Cóż napisać w podsumowaniu? Proponuję zastanowić się nad pewną myślą wspomnianego Brillat-Savarina:

Zwierzęta się wypasają; człowiek je; ale jeść umie tylko człowiek inteligentny.

Aromatyczny krem z pieczonych warzyw

krem_warzywny

Przepis, który już od jakiegoś czasu czeka na publikację, ale zawsze jakoś było mi z nim nie po drodze. Tymczasem okazało się, że całkiem dobrze pasuje na późną, letnią kolację, bardzo aromatyczną.

Wyjątkowy aromat dania bierze się z wcześniej podpieczonych warzyw z ziołami, który niczym nie przypomina „zwykłej” zupy warzywnej.

Dla tego przepisu zrobiłam mały wyjątek. Mianowicie – nie jestem zwolenniczką dodawania sztucznych polepszaczy do zup i innych dań, bo moim zdaniem zupa wówczas traci swój naturalny smak i smakuje jak ta  proszku. Tu jednak skusiłam się na dodanie kostki paprykowej (reklamowanej na opakowaniu jako idealnej do gulaszu, jak pamiętam) i muszę powiedzieć, że efekt był całkiem przyjemny :) Wydaje mi się, że podobny efekt można uzyskać dzięki podobnej smakowo mieszance naturalnych przypraw, więc jeśli macie pomysł, jak to zrobić, dajcie znać!

Składniki:

  • duża czerwona cebula
  • 4-5 marchewek
  • 2 papryki
  • 1/2 litra lekkiego bulionu warzywnego
  • sól, pieprz
  • kostka paprykowa
  • tymianek lub inne, ulubione zioła
  • oliwa

krem_warzywny

Marchewkę kroimy w paski, cebulę w średniej grubości talarki, paprykę w grubsze paski. Warzywa układamy na blaszce przykrytej pergaminem, skrapiamy oliwą, oprószamy solą, pieprzem, ziołami. Nagrzewamy piekarnik do 180C, blaszkę ustawiamy na wyższym piętrze piekarnika. Pieczemy, aż warzywa będą miękkie (najdłużej zajmie to marchewce, nie należy się przejmować, gdy brzegi papryki będą ciemne). W międzyczasie unosi się bardzo przyjemny zapach :)

Po wyciągnięciu upieczonych warzyw przekładamy je do garnka, zalewamy bulionem, chwilę gotujemy. Dodajemy kostkę, czekamy, aż się rozpuści, po czym wszystko miksujemy.

Podajemy z plasterkiem cytryny :)

 

 

 

 

Lekkie wafelki agrestowe

wafle(3)

 

Lekki i przyjemny (również w wykonaniu) deser na coraz cieplejsze popołudnia :)

Jest kilka kwestii, na które warto zwrócić uwagę:

  • Krem do przekładania jest na bazie galaretki, więc od momentu zestawienia garnka z kuchenki trzeba odczekać ok 2h, by stężał. Lub inaczej: absolutnie nie należy się martwić, gdy krem z początku będzie rzadki ;)
  • wafelki łatwo tracą swoją chrupkość, więc trzeba wziąć pod uwagę, że po 1h od przełożenia zaczną mięknąć. Najlepiej więc krem (i opcjonalnie polewę) przygotować wcześniej i przełożyć tuż przed podaniem.
  • Efekt smug na czekoladzie uzyskałam przez użycie silikonowego pędzla o grubym „włosiu” :)

Przepis pochodzi z opakowania galaretki :)

Składniki:

  • 200ml słodkiej śmietanki 18%
  • 250g masła
  • opakowanie galaretki agrestowej
  • pół szklanki cukru
  • opakowanie suchych wafli (ja użyłam andrutów, 3 opakowania po 5 szt)
  • ciemna czekolada do polania

Śmietankę, masło oraz cukier zagotowujemy, następnie zestawiamy z ognia i rozpuszczamy galaretkę. Odstawiamy na ok. 2h, aż krem stężeje.

Po tym czasie czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Na jednego wafla/andruta nakładamy cienką, równą warstwę kremu, po czym przykrywamy drugim. Powtarzamy, aż uzyskamy 4 warstwy kremu. Wierzch smarujemy czekoladą.

Kroimy od razu (zanim wafle zmiękną) na trójkąty, kwadraty lub cokolwiek innego, co przyjdzie nam do głowy :)

Idealne z czerwonym, wytrawnym winem :)