Wyniki konkursu

 

victory0a_o

Miło mi ogłosić, że pierwszy konkurs na blogu Venidle zakończył się :) Ba, nawet ma zwyciężczynię! :)

Najpierw jednak prawidłowa odpowiedź.

Nie bez kozery podana była aluzja do slangu muzycznego i pewnego wykonawcy. Chociło o Milesa Davisa, największego jazzmana XX wieku i jednego z moich ulubionych muzyków, który nagrał płytę Cookin’ with Miles Davis. Tytuł ten był inspiracją dla mojego konkursu.

Cóż więc znaczy w muzycznym skangu cookin’? Oznacza: (przede wszystkim) improwizowanie, ale także granie, muzykowanie. Wyrazem bliskoznacznym dla cookin’ jest jammin’. Swoja drogą, to bardzo ciekawe, że więcej terminów jazzowych znaczeniowo bliskie jest gotowaniu :)

Efektem ubocznym tego konkursu były inne znaczenia, o których dowiedziałam się, a o których nie miałam pojęcia. Poniżej przedstawiam inne, przesłane na adres mailowy znacznia cookin’ :

  1. Ćpanie, bycie na haju, pod wpływem narkotyków (kto czytał Trainspotting, ten wie)
  2. Ktoś pijany
  3. Godny uwagi, świetny
  4. What’s cookin’? Co słychać? Co jest grane? Co masz dziś w planach?
  5. Styl taneczny wymyślony przez Lil’ B

Dzięki wszystkim za te odpowiedzi, sama wiele się dowiedziałam :)

A teraz – najważniejsze!

Spośród 10 zgłoszeń, które otrzymałam, prawidłowe były zgłoszenia nr:

  • 2
  • 3
  • 6
  • 9
  • 10

Gratuluję wszystkich prawidłowych odpowiedzi, których była… połowa. A ja martwiłam się, że nikt nie domyśli się, o co chodzi. Nie doceniłam czytelników bloga, zdecydowanie! :)

„Maszyna losująca” (czyli generator liczb losowych na stronie http://www.lotto.win.pl/generator2.aspx) wylosowała:

Zrzut ekranu z 2013-04-30 16:11:16

Gratulację dla zwyciężczyni, której numer zgłoszenia był 6! :) W skrzynce powinien znajdować się już mail informujący o wygranej.

Raz jeszcze dziękuję wszystkim za udział. Może więc do następnego razu?

Venidle

A z okazji rocznicy…. KONKURS!

DSC02863

Okazja jest bardzo zacna, bo podwójna – rok blogowania i 150. wpis :) A więc świętujemy dalej!

KONKURS!

Aby wziąć udział w konkursie, należy odpowiedzieć na zagadkę:

Cooking po angielsku znaczy gotować w szerokim rozumieniu, ale w slangu pewnych muzyków cookin’ ma również inne, nieoficjalne znaczenie. Jakie? Podpowiedź: jeden z najbardziej znanych muzyków tego nurtu powiedział kiedyś, że „jego kulinarne zainteresowania wzięły się stąd, że kobiety, w których się zakochiwał nie potrafiły gotować”.

Odpowiedź (slangowe znaczenie cookin’) przesyłajcie  do 28 kwietnia 2013 roku 23:59 drogą mailową na venidle[małpa]gmail.com, w tytule maila wpisując „Venidle – konkurs”. Przed wysłaniem odpowiedzi koniecznie zapoznaj się z regulaminem!

REGULAMIN KONKURSU

A NAGRODĄ JEST…

Nagrodą jest niezwykła książka kucharka autorstwa Małgorzaty Caprari pt. Ciasta słone i słodkie, w której znajdziecie przepisy na takie wypieki, jak:

  • Pizza Quattro stagioni
  • Pizzowiec z Riwiery
  • Tarta po parysku
  • Tradycyjny staroruski pieróg weselny
  • Mokotowska szarlotka z kruszonką
  • Erbazzone
  • Czeska tarta porzeczkowa

I wiele innych!

Dla ciekawych – recenzja publikacji znajduje się TUTAJ.

nagroda_Caprari

Wszystko jasne? No to odpalamy google i szukamy odpowiedzi! Powodzenia :)

Najwięksi celebryci wśród moich przepisów

Natłok obowiązków sprawił, że przegapiłam rocznicę założenia bloga. W związku z tym znalazłam inny pretekst do świętowania – 150 wpis. Każda okazja jest dobra :)

Do tego kamienia milowego jeszcze kilka wpisów, ale obchody zaczynam już!

Dziś prezentuję TOP 5 – przepisy, które były najpopularniejsze e względu na całkowitą liczbę odsłon. Plus mały komentarz.

Czekam również na Wasze!

5 SERNIK NA ZIMNO Z CZERWONYMI PORZECZKAMIsernik z porzeczkami

Nie powiem, udany przepis :) Kombinacja z pozoru karkołomna – korzenny, lekko cynamonowy i słodki spód biszkoptowy, delikatna masa twarogowa i duuuuużo świeżych, czerwonych porzeczek. Polecam wypróbować z kilku powodów:

  • jest barwny sam w sobie i nie wymaga szczególnego dekorowania – użyłam liści świeżej mięty (ich zieleń ładnie kontrastuje z czerwonym wierzchem ciasta);
  • jest lekki i niskokaloryczny – możemy się nim raczyć do woli, bez wyrzutów sumienia, a po pominięciu biszkoptowego spodu robi się wręcz… dietetyczny;
  • jest banalnie prosty – w końcu to sernik na zimno, nie tort Sachera:)

4 CIASTO POMARAŃCZOWO-CZEKOLADOWE BEZ MĄKI Ciasto pomarańczowo-czekoladowe

Kolejne ciasto z kolekcji. Tym razem smak bardziej klasyczny, ale w wersji zdrowej i oryginalnej. Pomarańcze, migdały i czekolada? Dla mnie super! Oto dlaczego warto pochylić się nad tym smakołykiem:

  • Doskonale nadaje się dla osób ograniczających węglowodany, w tym diabetyków – gęstość i konsystencję nadają pomarańcze ugotowane w całości i mielone migdały
  • Zawiera prawdziwą czekoladę, a nie aromaty czy kakao – ach, czekoladowość… :)
  • Jest trwałe, (bez polewy na wierzchu) doskonale przechowuje się i mrozi – można zrobić na zapas, a także nie obawiać się, że szybko stanie się nieświeże

3 PRZYPRAWA 5 SMAKÓW

Three_gibbons_catching_egrets, Plik jest wierną reprodukcją fotograficzną dwuwymiarowego utworu, znajdującego się w domenie publicznej, źródło: Wikipedia

O tym, że warto samemu robić mieszanki przypraw staram się cały czas przekonywać. Dlaczego?

  • Intensywność smaku jest nieporównywalna – najlepiej nie mielić składników od razu, ale przechowywać składniki w całości w szczelnie zamkniętym słoiczku, aromat świeżej przyprawy jest niesamowity!
  • Nie zawierają dziwnych, sztucznych dodatków – nie tylko medialnego szatana, jakim stał się glutaminian sodu, ale także przeciwzbrylaczy i soli, która często stanowi więcej jak połowę składu mieszanki.
  • Są najbliższe oryginalnemu smakowi – wiele przypraw to mieszanki tworzone pod gust większości konsumentów. Masz wrażenie, że czasem wszystko smakuje dobrze, choć podobnie? No właśnie. Oryginalne danie prosi się o oryginalną kombinację przypraw, nie o przypadkową, ustandaryzowaną mieszankę!
  • Są piękną ozdobą kuchni – estetyczne słoiczki pełne egzotycznych korzeni, ziół o wonności są ładne same w sobie :)

2 ZIEMNIAKI FONDANT

dsc01115

Do tej pory pamiętam, ile zajęło mi znalezienie oryginalnego przepisu na te ziemniaczki :) Upieczone w maśle czy gotowane w bulionie to nie to i zdecydowanie mnie nie satysfakcjonowało. Dopiero na drodze szerszych konsultacji gastronomicznych udało mi się odtworzyć oryginalny przepis. Co szczególnego mają w sobie ziemniaki fondant, że znalazły się na drugim miejscu?

  • KONSYSTENCJA! – czas, który należy im poświęcić jest inwestycją, która w pełni się zwraca. Choć Polacy uważają się za specjalistów od kartofli, mym skromnym zdaniem, osobie, która nie próbowała fondant powiedzieć można: „Co ty wiesz o ziemniakach?” ;)
  • Oryginalność – trochę jak powyżej. Nowy sposób na ziemniaki, inny od klasycznie gotowanych, puree, w mundurkach czy zapiekanych.

Naprawdę polecam!

1 CZARNE PERŁY I CIASTO DROŻDŻOWE rogaliki z porzeczkami

Naprawdę bardzo cieszy mnie popularność tego przepisu. Nic nie daje daje blogerce większej satysfakcji jak to, że przepis, w który naprawdę włożyło się dużo serca osiąga skromne sukcesy :) Moim zdaniem (i nie tylko moim) „czarne perły” zasługują w pełni na numer 1! Przy okazji przyszedł mi do głowy pomysł, by zrobić sequel tego pomysłu.

Pozdrowienia!

Venidle

Bardzo serowe wafelki z parmezanu

chipsy_parmezan

Miałam napisać o nich, jakim wspaniałym dodatkiem są do zup, ale nim ugotowała się zupa, już ich nie było. Napiszę więc: dobre jako dodatek, ale solo również dobre! :)

Przepis na wafelki parmezanowe podpatrzyłam na blogu Lepszy Smak.

Składniki:

  • tarty parmezan – u mnie 100g, wyszło 7-8 sporych wafelków
  • do formowania: obręcz o dowolnej średnicy, wałek

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180C. Na blaszce wyłożonej pergaminem kładziemy obręcz, do środka wsypujemy starty ser na grubość ok. 1/2 centymetra, delikatnie wyrównujemy i ściągamy obręcz. Powtarzamy, aż ser się skończy.

Pieczemy ok. 10 minut.

Zaraz po wyjęciu, gdy kółka będą jeszcze elastyczne przekładamy je na wałek, by miały paraboliczny kształt. Albo zostawiamy płaskie :)

 

 

 

Toffee cytrynowo-kokosowe

DSC02840

Post ten zainspirowany jest przepisem z bloga Kucharnia i który spodobał mi się „od pierwszego wejrzenia”, a także jest formą utrwalenia akcji Awangarda Smaku i moich ulubionych z niej przepisów.

Mój przepis jest z niewielkimi zmianami – nie użyłam tonki ani czerwonych pomarańczy, zastępując je cytryną i wiórkami kokosowymi.

A przede wszystkim jest to jeden z tych przepisów, który mówi: Nie poddawaj się z byle powodu. Przy pierwszym gotowaniu okazało się, że temperatura była za niska i karmelki rozpływały się. Pomyślałam: Przecież nic się nie stanie, jak je wrzucę z powrotem do garnka? I stało się. Efekty poniżej :)

I naprawdę, można dać sobie radę z toffee nie używając termometru cukierniczego :) Nie jest to trudne, a naprawdę warte polecenia.

DSC02833

Składniki:

  • odfiltrowany sok z 4 cytryn (z tej ilości toffee wychodzą dość intensywnie cytrynowe, dla samego cytrynowego aromatu wystarczą 2) + trochę skórki
  • 3 łyżki wiórek kokosowych
  • 1 szklanka białego cukru
  • 1 szklanka brązowego cukru Demerara
  • 115g masła
  • łyżeczka soli
  • esencja waniliowa (zastąpić można cukrem wanilinowym)
  • 1/3 szklanki gęstej śmietany 30%

Sok przelewamy do niewielkiego garnuszka i odparowujemy, aż zmniejszy objętość o połowę (skoncentruje się), zajmuje to ok. 30-40 minut. Odstawiamy, by ostygł.

Wiórki, cukier, śmietanę, sól, wanilię mieszamy, dodajemy sok z cytryn i znów podgrzewamy. Dodajemy masło.

A teraz, najważniejsze: Masę zagotowujemy, po czym zmniejszamy temperaturę i gotujemy, aż zacznie wyraźnie ciemnieć. Przygotowujemy szklankę z bardzo zimną wodą. Gdy masa będzie miała kolor krówek, co jakiś czas upuszczamy kroplę do szklanki sprawdzając, czy przy opadaniu rozpuszcza się, czy zamienia w twardą, ale elastyczną kulkę. Jeżeli formuje się elegancka kulka, masa jest gotowa (to jest test, który bez użycia termometru cukierniczego pokaże, jaką konsystencję będzie miała masa po ostygnięciu).

Niewielką blaszkę (autorka przepisu podaje, że powinna mieć ok. 20x25cm) wykładamy pergaminem i delikatnie natłuszczamy, odstawiamy w chłodne miejsce na ok. 2-3h.

Po tym czasie, gdy masa będzie twarda wyciągamy ją (najlepiej razem z papierem) na deskę i kroimy w niewielkie prostokąty. Jeżeli zamierzamy zjeść toffee później, lepiej zawinąć je w papierki – nie  rozpuszczą się. Do doraźnej konsumpcji wystarczy przełożyć je na chłodne naczynie :)

Smacznego! :)

 

WIĘCEJ NA TEMAT AKCJI „AWANGARDA SMAKU” ZNAJDUJE SIĘ TUTAJ:

Awangarda Smaku

awangarda smaku