Wielkanocna baba Muscovado

muscovado

 

Wpis dla spóźnialskich, takich jak ja :)

Jeżeli lubicie czekoladowo-karmelowe smaki i nie znacie cukru Muscovado – trzeba jak najszybciej nadrobić te zaległości!

Muscovado to ciemny, nierafinowany cukier o wyraźnym smaku melasy. Jest raczej wilgotny, nie sypki i bardzo aromatyczny. Świetnie sprawdza się jako dodatek do chińskich słodko-kwaśnych marynat oraz czekoladowych pyszności.

Ciasto ma wyraźny, karmelowy smak, nieprzesadnie słodki i lekko czekoladowy. (PS To mój ulubiony przepis na babkę proszkową, dodatkami i aromatami można dowolnie żonglować)

Składniki:

  • 100g masła
  • 4 jajka (rozdzielone)
  • 100g cukru Muscovado
  • 4 łyżki kakako
  • wanilia (ekstrakt, cukier waniliowy etc)
  • 3 bardzo czubate łyżki kwaśnej śmietany 18%
  • 1/2 opakowania proszku do pieczenia
  • 200g mąki pszennej
  • 20g skrobi ziemniaczanej

DSC02858

Masło ucieramy na pulchną masę. Dodajemy kolejno żółtka, kakao oraz cukier i ucieramy na gładką masę. Następnie dodajemy śmietanę oraz wanilię i starannie ucieramy mikserem.

Białka ubijamy na sztywną pianę i dodajemy do ciasta. Przesypujemy mąkami wymieszanymi z proszkiem do pieczenia.

Formę do babki nacieramy masłem i obsypujemy mąką. Pieczemy ok 50 minut w temperaturze 180C (przed wyjęciem sprawdzamy patyczkiem, czy ciasto jest już upieczone).

Uwaga! Baby nie usuwamy z formy zaraz po wyciągnięciu z piekarnika. Pozwalamy jest nieco ostygnąć, wówczas nie pokruszy się przy przekładaniu

A może wolisz klasyczną, drożdżową babę? Zajrzyj tutaj (kliknij w obrazek):

Mniejsza wersja baby, do koszyka

Reklamy

Awangarda Smaku – podsumowanie akcji

awangarda smaku

 

Linki do akcji:

http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/awangarda-smaku

http://zmiksowani.pl/akcje-kulinarne/awangarda-smaku

Organizując tę akcję do pewnego stopnia zdawałam sobie sprawę, że przysparzać ona będzie pewnych kłopotów… i nie pomyliłam się :) Posty na stronie durszlak.pl oraz zmiksowani.pl były przeze mnie moderowane i odrzucanie niektórych było trudne, bo były niezwykle ciekawe. Kilka słów więc o tych trudnościach:

  • Przepisy wegetariańskie i wegańskie. Moim zdaniem są one źródłem niezwykłej inspiracji w kwestii wykorzystywania i łączenia składników, które na pierwszy rzut oka wydają się szalone i niespotykane. Wiele takich przepisów pojawiło się w akcji i nie ukrywam, że bardzo na nie liczyłam. Problem pojawiał się w momencie, gdy przepis zakładał zastępowanie mięsa soją lub soczewicą (najczęściej) bądź innymi składnikami. Czy to powoduje, że samo połączenie smaków staje się nietypowe. Moim zdaniem różnie. Każdy z nich wymagał osobnej refleksji, przetestowania i przemyślenia. 
  • Przepisy pochodzące z innych krajów. Podróżowanie na talerzu:) Tylko jedno ale (o którym wspomniałam przy okazji poprzedniego wpisu) – czy danie, które w innej kulturze uznawane jest za tradycyjne możemy uznać za egzotyczne dla nas?  Doszłam do wniosku, że nie – żyjąc w zglobalizowanym świecie mamy okazję odwiedzać i poznawać różne kultury, a w końcu szukamy czegoś nowego. Czym innym moim zdaniem są połączenia, np. łączenie różnych tradycji – duży plus!
  • Tak, jak zazwyczaj, ale… To była chyba najtrudniejsza grupa przepisów do oceny. Pierogi ruskie, ale z jednym innym składnikiem. Naleśniki meksykańskie, ale z czymś jeszcze. I co tu robić? Często nie pozostawało nic innego, jak… wypróbować :) I nie wszystkie propozycje okazały się tak niecodzienne, jak na pierwszy rzut oka i odwrotnie – prosta sprawa, a tyle zmienia. Jednym słowem – nie oceniać na pierwszy rzut oka! 

Co mi się nie podobało, czyli Sekcja Marudzenia – po pierwsze dodawanie przepisów pod kątem ilości. Akcja na zmiksowani.pl nie zakładała ram czasowych dodawania przepisów i niezwykle irytowały mnie przypadki dodawania prawie całego bloga na zasadzie prób i błędów. Uważam, że promocja swojego bloga powinna mieć pewne ramy. I druga rzecz – numery zamiast tytułów postów. Zdaję sobie sprawę, że jest to jeden ze styli blogowania wybranych przez autorkę/autora, jednak jest to dość irytujące. Dla mnie, osobiście.

Na koniec – najlepsze :) Sekcja Pochwał. Jestem pod niesamowitym wrażeniem ludziej kreatywności i wyobraźni i jest to odczucie niezwykle budujące! Również zainteresowanie akcją było większe, niż przypuszczałam. W wyniku akcji zasubskrybowałam jeszcze kilka blogów, zapoznałam się z kilkoma, jednym słowem trochę poeksplorowałam naszą kulinarną blogosferę. I myślę, że polskie blogi kulinarne w większości są na wysokim poziomie i trzymają fason. Brawo! Mam kilka swoich ulubionych przepisów, które konsekwentnie pojawiać się będą na moim blogu.

I jeszcze, last but not least – jakie są Wasze opinie i odczucia? Czy ktoś chętny na sequel akcji?

Dziękuję pięknie wszystkim uczestnikom i obserwującym!

Venidle

From Russia with love

DSC02825

Dzisiaj przepis szczególny, jeden z moich ulubionych, ponadto – specialite de la maison :). A przy okazji – blog ma rok i należałoby to uczcić :)

Cały jego urok tkwi w prostocie, zarówno składników jak i wykonania. Z małym ale – choć prostota, wymaga pewnej finezji, zwłaszcza podczas robienia ciasta. O kilku sprawach związanych z wyrabianiem drożdżowego ciasta pisałam TUTAJ. Tym razem będzie co nieco o niesłodkim cieście.

Na początek, mały trik, którego nauczyłam się podczas warsztatów chleba marokańskiego. By pęcherzyki powietrza równomiernie rozłożyły się w cieście i by zyskało ono dodatkową miękkość należy nim… rzucić kilka- kilkanaście razy o blat. I nie mieć litości. Gnieść, rzucać i wyrabiać. Tłuc, podrzucać i ugniatać, aż zapiszczy. Efekt wart jest tego znęcania się :)

DSC02828

Po drugie – ciepło. Do ciasta dodajemy ciepłej wody, trzymamy w cieple, dbamy, by wszystkie składniki były ciepłe (tj. w temperaturze pokojowej).

Nie rozrabiam drożdży, dodaję świeże wprost do ciasta. Brzmi jak herezja? Być może, ale wychodzę z założenia, że liczy się efekt :)

A teraz nieco o przepisie. Podaję dwa warianty sosu – podstawowy, klasyczny i drugi, ba bogato (który jest na zdjęciu. Tu znowu mały trik – czosnek do sosu dodajemy w dwóch etapach. Na początku smażenia, by wydobyć z niego słodkawy aromat oraz pod koniec, by podkreślić ostrą, czosnkową nutę.

Składniki:

CIASTO:

  • 500g mąki pszennej typ 500/550
  • 70g świeżych drożdży
  • szklanka ciepłej (letniej) wody
  • sól
  • 2 łyżki oleju

Mąkę przesiewamy, wkruszamy drożdże, dodajemy wodę oraz olej. Łączymy składniki, dodajemy sól. Zagniatamy ciasto, zostawiamy pod przykryciem do wyrośnięcia. Gdy podwoi objętość, ponownie zagniatamy i zostawiamy, by znów wyrosło. Po wyrośnięciu formujemy małe bułeczki bądź wycinamy dowolny kształt. Pieczemy 15 minut w temperaturze 180C, po czym na ostatnie 5-7 minut pieczenia zwiększamy ją do 200C.

 SOS – WERSJA PODSTAWOWA

  • 500g boczku
  • 4-5 ząbków porządnego, aromatycznego czosnku
  • pieprz
  • 500ml wody

Czosnek kroimy w cienkie plasterki, boczek w kostkę. Boczek podsmażamy (bez tłuszczu wystarczy wytopić jego własny), dodajemy połowę czosnku i jeszcze chwilę dusimy. Doprawiamy pieprzem, dodajemy resztkę czosnku i zalewamy gorącą, przegotowaną wodą.

W naczyniu żaroodpornym umieszczamy wcześniej upieczone bułeczki, zalewamy sosem do połowy wysokości. Wkładamy do ciepłego (ok. 100C) piekarnika na ok. 10 minut – aż bułeczki delikatnie nasiąkną, ale będą jeszcze trzymać fason.

SOS – WERSJA NA BOGATO 

  • 500g boczku
  • duża cebula
  • 4-5 ząbków czosnku
  • pieprz
  • śmietanka 18% (nie: kwaśna śmietana!)

Boczek i cebulę kroimy w kostkę, czosnek w plasterki. Boczek podsmażamy wraz z cebulą, dodajemy połowę czosnku. Gdy wszystko pięknie się usmaży, zalewamy składniki śmietanką, dusimy, aż sos zgęstnieje, dodajemy resztę czosnku. Doprawiamy pieprzem.