Mięsna tarta a’la lasagne

Tarty, tarty, tarty… Cieszmy się, że na razie nie podzieliły smutnego losu pizzy i nie przyklejono im etykietki fast foodu :)

Tę tartę w zasadzie można potraktować jako „lazanię dla leniwych”. Klasyczne ciato do tarty, mięso w stylu bolognese. Dobrze nadaje się na większość przyjęć, ponieważ tego rodzaju połączenia smakowe lubi wiele osób. I, naprawdę – szybko znika z talerza :)
Składniki:

CIASTO

  • 200g mąki pszennej, najlepiej typ 450
  • 100g miękkiego masła
  • sól
  • 50 ml wody

MIĘSNE NADZIENIE

  • 700g mięsa mielonego
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 200g koncentratu pomidorowego
  • zioła (wg uznania; u mnie króluje jak zwykle tymianek, ale można skorzystać z mieszanki ziół prowansalskich)
  • sól, pieprz
  • jajko

SOS BESZAMEL

  • 50g mąki
  • 50g masła
  • 1,5 szklanki pełnego mleka
  • gałka muszkatałowa
  • sól, pieprz
  • opcjonalnie: kilka plasterków szynki i foremki do wycinania ciasteczek

Zaczynamy od ciasta – mąkę siekamy z masłem, dodajemy wodę (nie od razu całość, stopniowo uzyskujemy odpowiednią konsystencję). Zawijamy w folię i chowamy do lodówki.

Mięso smażymy z cebulą i czosnkiem. Dodajemy koncentrat i zioła, doprawiamy solą i pieprzem. Odstawiamy do ostygnięcia. Gdy mięso będzie zimne, dodajemy jajko,

Sos beszamelowy: masło rozpuszczamy w garnku na małym ogniu, dodajemy mąkę, mieszamy (aż utworzy się zasmażka). Następnie zestawiamy z kuchenki, dodajemy mleko i zagotowujemy.

W formie do tarty układamy rozwałkowane ciasto, mięso i polewamy sosem.

Z szynki foremkami wycinamy kształty, układamy na wierzchu sosy. Dodatkowo wierzch udekorować możemy gałazkami świeżych ziół.

Zapiekamy 50 minut w temperaturze 180C.

 

 

 

Reklamy

Zielony krem z fenkułem i VBA

Dzisiaj post 2w1 :) First things first, więc zacznę od pysznej, regenerującej zupy z pora, cukinii i fenukła (kopru włoskiego).

Smak anyżu nie należy do popularnych, choć osobiście go uwielbiam. Niemniej zestawienie anyżowego fenkuła z pikantniejszym porem przekona nawet najbardziej uprzedzonych. Dodatkowo łagodna cukinia sprawia, że ta zupa-krem posiada naprawdę bogaty bukiet aromatów :) A poza tym – samo zdrowie!

Składniki:

  • 1 bulwa kopru włoskiego, oczyszczona z zielonych części, pokrojona nieprzesadnie drobno
  • 1 duża cukinia
  • 1 por
  • łyżeczka gałi muszkatałowej
  • 1 litr bulionu warzywnego
  • oliwa
  • sól, pieprz
  • kiełki brokuła
  • plasterki cytryny

Cukinię kroimy w grubą kostkę, pora w plastry. Smażymy wraz z fenkułem do uzyskania względnej miękkości warzyw. Następnie warzywa zalewamy bulionem i gotujemy na średnim ogniu ok. 1/2 godziny. Doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatałową.

Miksujemy do uzyskania gładkiej konsystencji i gotujemy jeszcze 1o minut, powoli. Przelewamy do miseczek i podajemy z kiełkami brokuła i plasterkiem cytryny.

A teraz, po drugie. Wczoraj od KulinarnaJa otrzymałam nominację Versatile Blogger. I to jest najważniejsza nagroda w całej akcji – nie tytuły i zielone obrazki, ale kiedy ktoś dostrzega w Twoim blogu coś interesującego, a Twoje posty nie są wołaniem na puszczy. Jest mi niezwykle miło i za nominację pięknie dziękuję.

Zgodnie z zasadami przyszedł czas na mały, osobisty ekshibicjonizm. Siedem informacji o mnie:

  • Jestem maniaczką kolekcjonowania przepisów, przeglądania blogów, kupowania, przeglądania i używania książek kucharskich. Potrafię spędzić cały dzień w ten sposób!
  • Często znajomi zarzucają mi lekką pedanterię przy robieniu zakupów – czytam dokładnie wszystkie etykiety, śledzę daty produkcji, kraje pochodzenia, kalkuluję, oglądam, przeglądam, biorę i odstawiam. Dla osób trzecich to prawdziwa męka :) (ps, to samo robię z kosmetykami ;) )
  • Słucham głównie jazzu, a wielbię ponad wszystko Krzysztofa Komedę
  • Inną moją pasją jest kaligrafia, ale nie prowadzę bloga o tej tematyce ;)
  • Jestem zwolenniczką wolnego, niekoropracyjnego oprogramowania (nie używam Windowsa, ale Linuxa i mogę powiedzieć, że przede wszystkim zwracam uwagę na programy na otwartej licencji, nie z chciwości, ale dla idei)
  • Na talerzu lubię kolory, ale na co dzień preferuję klasyczny zestaw czerni i bieli.
  • Jestem typem osoby wiecznie głodnej – jak widzę coś pysznego, miejsce w brzuchu robi się samo. I na szczęście nie żadnych problemów z nadwagą :)

Po tym małym elaboracie przychodzi czas na nominacje. 15 blogów to dużo i mało zarazem. Wybrałam te nie tylko kuliarne, ale wszystkie zasługujące na wyróżnienie, z różnych dziedzin życia. Kilka z nich zostało już nominowanych, mimo to chciałabym je wyróżnić.

  1. Lepszy Smak – choć ten blog otrzymał nominację, jest dla mnie bardzo inspirujący, przepisy aniado kilka razy gościły już na moim blogu
  2. Cuccinisma – kuchnia włoska w najlepszym wydaniu
  3. Zdrowa kuchnia Sowy – zielono, zdrowo i niebanalnie
  4. Nature Rocks – ekologiczny blog, inny niż wszystkie :)
  5. PinkCake – też już dostał nominację, wciąż jednak fascynuje mnie ile można przyrządzić z produktów, o których nie pomyślałabym, że można użyć
  6. Świat Słodyczy – recenzje dla łasuchów
  7. Tęcza w słoiku – przepisy jak z bajki z historią w tle
  8. Bagietka – kolejne źródło inspiracji, kolorów i kulinarnych przyjemności
  9. White Plate – (nie tylko) estetyczne źródło ciekawych pomysłów
  10. Kultura Kulinarna – jedne z pierwszych subskrybowanych przeze mnie blogów, od tamtego czasu niezawodnie:)
  11. Dieta szyta na miarę – blog bliski temu, co rozumiem pod pojęciem comfort food
  12. Easthetic Perspective – z innej beczki, niekulinarnie, artystycznie
  13. Fast Food Eaters – recenzje z poczuciem humoru
  14. Matka Wariatka – dokładnie tak, jak mówi nazwa plus wspaniałe zdjęcia
  15. Centka – od kiedy zobaczyłam przepis na chłodnik a la tarta, czytam i podziwiam

Chyba dawno nie było tak długiego posta :)

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam wszystkich czytelników,

Venidle

Ruska przekąska

Farsze takie jak do pierogów wykorzystywane są na rozmaite sposoby. Ja wykorzystałam farsz do pierogów ruskich w cieście francuskim, w efekcie powstała przyjemnie sycąca przekąska z domową nutą. Dodatek sezamu to strzał w dziesiątkę, ponieważ przełamuje mało pikantny farsz i neutralne ciasto.

W tej „konserwatywnej” wersji nie użyłam ziół ani mięsnych dodatków, chociaż na pewno dobrze będą tu pasować.

Inspirację do dzisiejszego przepisu znalazłam na blogu Magia w kuchni.

Składniki:

  • 2 opakowania ciasta francuskiego
  • 800g ziemniaków
  • 250g półtłustego twarogu
  • 2 duże cebule
  • sól, pieprz
  • jajko
  • sezam

Ziemniaki dokładnie szorujemy i gotujemy w mundurkach, studzimy, obieramy. Cebulę siekamy i smażymy na złoto (najsmaczniejsza wg mnie jest usmażona na klarowanym maśle). Twaróg i ziemniaki mielimy, dodajemy cebulę i mieszamy, aż powstanie gładka masa. Doprawiamy solą i pieprzem.

Arkusze ciasta francuskiego rozwijamy, na jednym końcu nakładamy ok. 4 łyżki nadzienia. Ciasno zwijamy, kroimy na „paszteciki” o grubości ok. 3cm.

Jajko rozkłócamy w małej miseczce i smarujemy nim każdy „pasztecik”. Posypujemy sezamem.

Pieczemy 20 minut w temperaturze 210C.

Moim osobistym zdaniem lepiej smakują na zimno :)