Brzoskwiniowa tarta glamour

 

Wbrew pozorom łatwa i szybka w przygotowaniu :)

Składniki:

  • 100g pokruszonych herbatników
  • 50g rozpuszczonego masła
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 500g twarogu potrójnie mielonego
  • 3 łyżki fruktozy
  • 4 łyżki żelatyny
  • puszka brzoskwiń w syropie (6 połówek)
  • 2 łyżki miodu
  • łyżka soku z cytryny
  • listki mięty do dekoracji

Najpierw spód: herbatniki kruszymy (najwygodniej jest zrobić to w rozdrabniaczu lub blenderze)i mieszamy z rozpuszczonym masłem i cynamonem. „Ciastem” wykładamy tortownicę (o średnicy 22-23cm)

Twaróg mieszamy z cukrem. Żelatynę mieszamy z 100ml wody i odstawiamy na 10 minut. Po tym czasie lekką ją podgrzewamy, dodajemy 2 łyżki twarogu i mieszamy z resztą masy serowej.

Na wystudzonym spodzie układamy połówki brzoskwiń i zalewamy masą. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin.

Miód łączymy z cytryną i podajemy jako „dressing” do tarty.

JEŻELI SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS, ZOBACZ KONIECZNIE RÓWNIEŻ:

TARTA MORELOWO-LAWENDOWA

 

SERNIK NA ZIMNO Z CZERWONYMI PORZECZKAMI

Temple of heaven (Pingshui)

Źródło: Wikipedia
Licencja: GNU Free Documentation

Dawno nie pojawił się wpis dotyczący mojej ulubionej, zielonej herbaty, a już kilka gatunków czeka na opublikowanie :)

Tym razem klasyk – herbata typu Gunpowder, zwinięta w drobne kulki rozwijające się w takcie zaparzania.

Jak rozpoznać, czy taka herbata jest dobrej jakości?:

  • listki zwinięte są ciasno, wyglądem przypominające proch (stąd nazwa: Gunpowder), o błyszczącej powierzchni, która świadczy o świeżości herbaty
  • rozwijające się listki są bez widocznych przebarwień i najlepiej w całości
  • napar ma jasny, słomkowy kolor i świeży zapach (choć to może zmieniać się w zależności od gatunku, jednak kiepski gatunek herbaty można wyczuć od razu po zapachu nieco przypominającym siano:) )

O ogólnych, zdrowotnych walorach zielonej herbaty pisałam już wcześniej, ale w skrócie: zawiera witaminy, szczególnie duże ilości witaminy C, oczyszcza organizm i (w zależności od czasu zaparzania) pobudza jak kawa lub uspokaja. Ma również właściwości bakteriobójcze, stąd często zieloną herbatę stosuje się jako okład na oczy przy zapaleniu spojówek. Korzystnie działa również na układ trawienny, przez co często podawana jest do posiłków.
Herbaty chińskie typu Gunpowder i ich najlepsza oraz najpopularniejsza odmiana, Temple of Heaven, przypadną do gustu amatorom raczej wytrawnego i gorzkawego smaku. Z drugiej strony klasyczny smak sprawia, że ma ona wiele zastosowań – warto zwrócić uwagę na to, że typowa dla Północnej Afryki miętowa herbata powstaje właśnie na bazie herbaty Gunpowder.

Mój ulubiony wariant to herbata z dodatkiem świeżego imbiru i mięty. Tworzy się w ten sposób specyficzne, orientalne połączenie cierpkości, świeżości i gorzkiej nuty. Zielone herbaty świetnie sprawdzają się również na zimno, co gorąco (ach, gry słów) polecam! :) Wkrótce przepis na mrożoną „Niebiańską świątynię”!

WIĘCEJ O ZIELONYCH HERBATACH I ICH ODMIANACH MOŻNA PRZECZYTAĆ TUTAJ

Zdrowa przekąska – francuskie ślimaczki z warzywami

Jedna z poznańskich piekarni oferuje „drożdżówki pikantne”, które były jedną z moich ulubionych przekąsek podczas studiów :) Próbowałam odtworzyć ten smak w domu i wyszło moim zdaniem jestem coraz bliżej.

Tak czy inaczej, takie ślimaczki świetnie nadają się na spotkania i imprezy. Na kęs albo na dwa, szybko znikają z talerza:)

Składniki:

  • opakowanie ciasta francuskiego 500g (ja użyłam takiego w gotowych listkach)
  • 500g włoszczyzny w paskach
  • 200g koncentratu pomidorowego
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz, pieprz kajeński/chilli

Warzywa i czosnek podsmażamy na patelni. Dodajemy koncentrat pomidorowy, doprawiamy do smaku solą i pieprzem oraz chilli (w zależności od indywidualnych upodobań). Odstawiamy do ostygnięcia

Piekarnik rozgrzewamy do 200C.

Na cieście rozkładamy równomiernie warzywa i delikatnie zwijamy. Wycinamy ze zwiniętego ciasta ślimaczki grubości ok. 3cm.

Pieczemy 15-20 minut.

 

Wykwintne gruszki marynowane w porto

Sezonu gruszkowego ciąg dalszy. Wczoraj GRUSZKI W OCCIE, klasyczne, dziś pora na eksperyment. Połączenie korzennych aromatów, słodkości porto i zaskakująca nuta… lawendy. Już nie mogę doczekać się zimowych wieczorów, podczas których będę sobie dogadzać lekko podgrzanymi gruszkami w aromatycznym winie! :)

Przepis znaleziony na www.mowimyjak.pl i nieco przeze mnie zmieniony.
Składniki:

  • 2 kg gruszek, obranych i przekrojonych na połówki
  • 1l porto (lub innego słodkiego, czerwonego wina)
  • 1/2l octu winnego z czerwonego wina
  • 2 laski cynamonu
  • łyżka suszonych kwiatów lawendy
  • 2 laski wanilii
  • łyżka ziaren kolorowego pieprzu
  • 2 łyżki ziela angielskiego
  • 1kg białego cukru
  • 4 listki laurowe

Gruszki podczas obierania najlepiej przechowywać w zimniej wodzie z dodatkiem octu lub soku z cytryny.

Wino, ocet, cukier i przyprawy zagotować. Jeżeli pojawi się szum, usuwamy. Wrzucamy gruszki i gotujemy 30-35 minut, aż gruszki zmiękną.

Oryginalny przepis mówi, by następnie gruszki przełożyć do czystych słoików, a zalewę odparować tak, by powstał gęsty syrop. Ja odparowałam go częściowo, tak, by był gęstszy, ale by wciąz wyczuwalna była wytrawna nuta.

Słoiki pasteryzujemy 10 minut i odstawiamy na co najmniej miesiąc, aż gruszki porządnie zamarynują się.

Klasyk na zimę – gruszki w occie

Być może kapryśna pogoda nie sprzyja każdemu, ale sezon okazał się być wyjątkowo korzystny dla gruszek. I tak oto otrzymawszy w prezencie skrzynkę postanowiłam część z nich zostawić na zimę.
Dzisiaj pierwsza odsłona gruszkowych wyrobów czyli gruszki w occie, w klasycznej zalewie. Świetnie sprawdzą się do pieczonego mięsa, ale również jako przekąska.

Jutro odsłona druga – gruszki marynowane w porto!
Składniki: (proporcje zapisuję w szklankach, łatwiej będzie wówczas dostosować przepis do innych proporcji)

  • 6kg gruszek.
  • 3l wody
  • 1l octu (4 szklanki) + kilka dodatkowych łyżek
  • 6 szklanek cukru
  • 2 opakowania goździków (ok. 6 łyżeczek)
  • 3 laski cynamonu
  • sok z 2 cytryn

Gruszki obieramy, wycinamy gniazda nasienne i kroimy w ćwiartki. Podczas obierania dobrze jest przygotować sobie dodatkowy garnek z zimną wodą i kilkoma łyżkami octu, dzięki czemu gruszki nie będą ciemnieć.

Wodę zagotowujemy z octem, sokiem z cytryny, cukrem i przyprawami.

Do zalewy dodajemy ćwiartki gruszek i gotujemy ok. 10 minut (aż gruszki nieco zmiękną, zrobią się szkliste, ale nie zupełnie miękkie. Następnie całość odstawiamy na noc w chłodne miejsce.

Następnego dnia rano gruszki przekładamy do czystych słoików, uzupełniamy zalewą. Pasteryzujemy przez 10 minut.

JAK PASTERYZOWAĆ SŁOIKI?

  • potrzebny będzie duży garnek, do którego włożymy słoiki
  • dno garnka dobrze jest wyłożyć tkaniną (np. ręcznikiem kuchennym) żeby uniknąć śladów na dnie
  • poziom wody powinien nie powinien przekroczyć nakrętki najniższego słoika (od dołu)
  • długość pasteryzowania zależy od przepisu

Racuszki kokosowe

Po serii eksperymentów z dodatkami do racuszków, przyszła kolej na zabawę z ciastem. Tym razem postanowiłam użyć mleka kokosowego zamiast zwykłego (uwaga liczący kalorie: mleko kokosowe jest dość tłuste, więc te racuszki do najlżejszych nie należą). Mało kokosowe? Dodajmy wiórki i klasyczna placki zyskują nutę egzotyki.

Dodatek piany z białek sprawia, że są puszyste i lekkie.

Melko kokosowe stanowi dobrą alternatywę dla tych, którzy nie mogą lub nie chcą spożywać mleka kokosowego. Dodatkwo produkt ten zawiera sporą ilość potasu, który, wraz z magnezem, korzystnie wpływa na funkcjonowanie układu nerwowego.

Składniki:

  • 8 kopiastych łyżek mąki
  • 3 jajka
  • 200ml mleka kokosowego
  • 4 łyżeczki brązowego cukru
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 4 łyżki wiórków kokosowych (ja użyłam tych dużych)
  • olej do smażenia

Białka oddzielamy od żółtek. Żółtka łączymy z mąką, cukrem, proszkiem i szczyptą soli i wiórkami. Białka ubijamy na sztywną pianę i delikatnie łączymy łyżką z resztą ciasta.

Ciasto nakładamy łyżką na rozgrzany tłuszcz, formując małe placuszki. Uwaga: smażymy na małym ogniu, ponieważ dzięki zawartości piany z białek racuszki łatwo się przypalają.