De vollaile z masłem ziołowym, nie takie trudne


Z tego dania jestem naprawdę dumna. Mam dzisiaj imieniny, więc chciałam przygotować coś specjalnego. Licząc na zasadę szczęścia początkującego zabrałam się za de vollaile.

W zasadzie zaczęło się od przepisu znalezionym w The Guardian – The perfect chicken kiev (na którym bazowałam, przygotowując to danie). Pomyślałam: Zaraz, zaraz, przecież to prawie jak „dewolaje”. A dodatkowo powstaje przepyszne masło ziołowe, świetne do tostów :)

O czym warto pamiętać, robiąc de vollaile:

  1. Mięso przy rozbijaniu nie może się przerwać, inaczej środek wypłynie, a cała sztuka w tym, żeby płynne masło pozostało w środku.
  2. Masło powinno być prosto z lodówki – im zimniejsze, tym lepiej zachowuje się podczas smażenia
  3. Kurczaka po opanierowaniu dobrze jest umieścić na ok. 10 minut w zamrażarce, dzięki temu masło stwardnieje, a mięso zachowa kształt
  4. Mąka z odrobinką wody (lub jajkiem, wg przepisu w linku) doskonale sprawdza się jako klej dla niesfornego mięsa, dzięki temu nie trzeba używać sznurka czy wykałaczek do spinania
  5. Im świeższe mięso, tym lepiej będzie nam ukształtować kotlety

Okazuje się, że te kotlety wcale nie są trudne! 

Składniki masełka ziołowego (warto przygotować je dzień wcześniej):

  • 200g masła (solonego albo zwykłego z odrobiną soli)
  • 2 łyżeczki suszonego estragonu
  • pół pęczka posiekanej świeżej naci pietruszki
  • posiekany szczypior z jednej dymki
  • 2-3 ząbki czosnku
  • pieprz
  • sok z 1/2 cytryny

Oprócz tego:

  • piersi kurczaka (z jednej, pojedynczej piersi uzyskamy dwa kotlety)
  • olej do głębokiego smażenia
  • mąka i bułka tarta do panierki
  • 2 jajka

Miękkie masło rozcieramy z czosnkiem i ziołami, doprawiamy pieprzem, na końcu mieszając z sokiem z cytryny. Formujemy dwa cienkie wałeczki, zawijamy w papier do pieczenia i wkładamy na noc do lodówki.

Piersi rozbijamy tak cienko, jak się da bez przerwania mięsa. Każdą rozbitą pierś dzielimy na dwie części w mniej więcej prostokątnym kształcie. Oprószamy solą (pamiętając, że masło również ją zawiera) i pieprzem. Na każdej układamy paseczek zimnego, twardego masła (od strony błony – węwnętrzna część powinna być na zewnątrz ponieważ lepiej się klei i dzięki temu można uformować kotlet)

Jak zawijać? Jak tortillę lub gołąbki. Najpierw brzegi zaginamy do wewnątrz, a następnie rolujemy uciskając. W dłoniach formujemy kotlet na kształt marchewki lub wrzeciona – w ten sposób najłatwiej zamknąć brzegi.

Gotowe kotlety najpierw obtaczamy w mące, następnie w jajku i bułce tartej. Umieszczamy w zamrażarce na ok. 10 minut.

De vollaile w kształcie wrzeciona (ze skubniętym przeze mnie brzegiem – uwielbiam chrupiącą panierkę :) )

W garnku rozgrzewamy olej. Jak sprawdzić, że jest gotowy? Wrzucamy odrobinę bułki tartej sklejonej resztą jajka z panierki. Gdy wraz z pęcherzykami zacznie się unosić i delikatnie syczeć, możemy wrzucać nasze de vollaile.

Tu następuje moment prawdy – rozkleją się czy nie? :) 

Smażymy ok. 10 minut, aż panierka będzie złotobrązowa, kontrolując temperaturę tłusczu, by nie przypalały się.

Przy jedzeniu przekrawamy najpierw na pół, delektując się rozpływającym się masełkiem ziołowym.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s