Sernik na zimno z czerwonymi porzeczkami

Pomysł na lekkie, niezbyt słodkie ciasto na lato. A na dodatek zdrowie i lekkie. Możemy jeść, bez wyrzutół sumienia :)

Połączenie korzennego cynamonu i świeżej kwaskowatości porzeczek to coś, co na pewno chciałabym wypróbować jeszcze raz. Najpewniej, przy okazji owsianki „ze słoika”, która ostatnio robi się dramatycznie popularna (zapewne za sprawą słoików, muszę spróbować i dowiedzieć się, co zmienia słoik…).

Pomysł zaczerpnęłam z bloga Lepszy Smak i muszę powiedzieć, że przepisy aniado sprawdzają się za każdym razem :) Mój przepis jest nieco zmieniony, niemniej tylko nieznacznie odbiega od oryginału.

Składniki:
Masa serowa

  • 1kg twarogu mielonego (3krotnie, sernikowego)
  • 7 łyżeczek żelatyny
  • 4 łyżki fruktozy

Biszkopt

  • 1/3 szklanki mąki pszennej typ 450 lub 405
  • 1/6 szklanki mąki pszennej razowej
  • 2 jajka
  • pół szklanki fruktozy
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki cynamonu

Galaretka

  • 1/2kg czerwonych porzeczek
  • galaretka poziomkowa (lub inna, czerwona)

Najpierw biszkopt. Oddzielamy białka od żółtek. Białka miksujemy, aż będą dość ubite i szkliste, następnie powoli dodajemy cukier, aż utworzy się sztywna piana. Żółtka ubijamy z cukrem na kogel-mogel. Mąki z proszkiem i cynamonem przesiewamy, łączymy najpierw z żółtkami, a następnie łyżką dodajemy pianę z białek i mieszamy delikatnie. Pieczemy w tortownicy o średnicy 25-26cm przez 30 minut w temperaturze 180C. Po upieczeniu biszkopt wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy, by ostygł.

Następnie robimy masę serową. Żelatynę rozpuszczamy w 1/2 szklanki zimnej wody i odstawiamy na 10 minut. Twaróg mieszamy z fruktozą. Żelatynę podgrzewamy delikatnie (ja zrobiłam to, wg przepisu aniado, w kuchence mikrofalowej, 30 sekund), następnie dodajemy do niej 2-3 łyżki masy serowej, po czym wlewamy do sera i miksujemy. Wylewamy na ostudzony biszkopt i wstawiamy do lodówki.

Galaretkę robimy wg przepisu na opakowaniu. Porzeczki oddzielamy od gałązek i układamy na masie serowej. Zalewamy tężejącą galaretką (ja nie użyłam całej, tylko tyle, by przykryła owoce, ale przez to ciasto jest bardziej kwaskowate).

Dekorujemy świeżą miętą :)

JEŻELI SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS, ZOBACZ KONIECZNIE RÓWNIEŻ:

MINISERNICZKI TRUSKAWKOWE

Czarne perły i najlepsze ciasto drożdżowe – pięciogwiazdkowe

To najpierw o drożdżowym.

Nie zawsze wyjdzie mi sernik, za biszkoptem nie przepadam, ale ciasto drożdżowe to jedna z tych (niezbyt wielu) rzeczy, która wychodzi mi najlepiej. Inaczej oczywiście zrobimy ciasto na pizze, inaczej placek, a inaczej rogaliki, na które przepis poniżej.

Czego potrzeba do dobrego ciasta? Na pewno cierpliwości. Unikam przepisów w stylu „ekspresowe i dobre ciasto drożdżowe” oraz zawierających drożdże instant. Owszem, wyjdzie dobre, ale nie TAKIE.

Kupując drożdże zwróćmy uwagę na ich termin przydatności. Jeżeli mają jeszcze conajmniej dwa tygodnie, znaczy, że są świeże. Dodatkowo powinny być gładką, szarą bryłką, która łatwo się kruszy. Na takich drożdach ciasto wyrośnie wspaniale.

Ponadto drożdże lubią ciepło – zaczyn powinien mieć temperaturę pokojową, podobnie jak inne składniki. Ciasto wyrastać też powinno w ciepłym miejscu. To naprawdę ważne – sprzyja rozmnażaniu drożdży, co z kolei sprawia, że ciasto jest lepiej wyrośnięte i lżjsze.

Dodatkowo ciasto powinno wyrastać nieco dłużej niż przepisowo „do podwojenia objętości”. Z doświadczenia zauważyłam, że to za mało. To ciasto, które jest w przepisie rosło u mnie ponad dwie godziny (czylo podwajało swoją objętość przynajmniej 4 razy) i wyszło idealnie napowietrzone i lekkie.

Zakup czarnych porzeczek skłonił mnie do poeksperymentowania ze słodyczą i tak oto narodziły się rogaliki drożdżowe z porzeczkami i czekoladą :)

Składniki:

  • szklanka kwaśnej śmietany 18%
  • 50g (pół kostki) świeżych drodży
  •  łyżka cukru
  • szczypta soli
  • 500g mąki
  • 200g masła
  • 2 jajka
  • świeże czarne porzeczki lub powidła porzeczkowe
  • tabliczka (lub dwie :) ) gorzkiej czekolady 70%

Śmietanę mieszamy z cukrem i solą, wkuszamy drożdże i mieszamy, aż skłądniki się połączą. Odstawiamy przykryte w ciepłe miejsce

Mąkę przesiewamy na stolnicę, siekammy szerokim nożem z masłem. Wbijamy jajka i lekko zagniatamy. Dodajemy rozczyn i zaniatamy, aż ciasto zacznie odstawać od rąk i będzie gładkie.

Ciasto przekładamy do miski, przykrywamy pokrywką lub ściereczką i odstawiamy na ok.2h, co pół godziny lekko je gniotąc, by nie uciekło z miski :)

Po tym czasie ciasto po kawałki rozwałkowujemy, wykrawamy okrąg który następnie dzielimy na ćwiartki (wielkość okręgu dostosujmy do wielkości rogalików, które chcemy otrzymać). Na każdy trójkąt nakładamy po 5-6 porzeczek lub łyżeczkę powideł i zawijamy, zaczynając od szerszego brzegu.

Piekarnik nagrzewamy do 180C i pieczemy rogaliki ok. 20 minut,

Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej i polewamy nią gorące rogaliki.

 

Ser, makaron, oliwa – wszystko, co najlepsze

Strzeżcie się Wy, którzy liczycie kalorie, bowiem to będzie dla Was wyzwanie!

Danie, które zawiera wszystko, co zakazane na każdej diecie – ogromną ilość węglodowanów i tłuszczy. Co oferuje w zamian? Powiew włoskiego klimatu, aksamitność sera i jego wyrazisty smak, zielone nuty bazylii. Wybór należy do Was.

Składniki:

  • 200g makaronu
  • 3 łyżki zielonego pesto
  • łyżka oliwy
  • sery: z niebieską pleśnią (np. gorgonzola), twardy (parmezan) i dojrzewający (żółty) -> w ilości dopasowanej do upodobań
  • pieprz
  • listki świeżej bazylii

Makaron gotujemy al dente wg przepisu na opakowaniu (długość gotowania zależy od kształtu makaronu). Odcedzamy. W tym samym garnku lekko podgrzewamy łyżkę oliwy, wrzucamy makaron i łączymy z pesto. Sery kruszymy lub ścieramy i dodajemy do makaronu, zaczynając od gorgonzoli (musi się rozpuścić), kończąc na parmezanie.Doprawiamy ewentualnie pieprzem.

Podajemy od razu z listkami bazylii i odrobiną oliwy.

Kalafior wcale nie jest banalny

 

Kalafior uchodzi raczej za niewdzięczne warzywo. Może do zupy, a może z zasmażką, ale nic wyrafinowanego raczej z niego nie wyjdzie. Nic bardziej mylnego!

Za każdym razem przyglądając się kuchni wegeterańskiej i wegańskiej nie mogę wyjsć z podziwu dla jej oryginalności i pomysłowości w łączeniu smaków. A to połączenie zasługuje naprawdę na medal. Kalafior i kapary – brzmi dziwnie? Od momentu, gdy tego spróbowałam uznałam, że te dwa warzywa są dla siebie stworzone! Gorąco polecam! Nie mogłam się tym najeść

Kalafior wspaniale chłonie intensywny aromat kaparów, jednocześnie go łągodząc. A jego lekko mdłe nuty giną w tym duecie.

Można zamienić kapary na zielone oliwki ale to już nie to samo… :)

Składniki:

  • 1 mała główka kalafiora
  • 4-5 małych kiełbasek (opcjonalnie, bo rujnują wegetariański charakter potrawy, ale niewegetarianom polecam)
  • 4 łyżki małych kaparów
  • 4 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki
  • szklanka mleka
  • pieprz, sól
  • łyżka oliwy
  • sól, cukier
  • starty gruyere do posypania (lub inny ser o wyrazistym, lecz łagodnym smaku)

Piekarnik nagrzewamy do 180C.

Kalafior dzielimy na małe różyczki o obgotowujemy ( tzn. nie gotujemy do miękkości)w wodzie z odrobiną soli i cukru – ok. 10 minut w gorącej wodzie.

Z masła, mąki i mleka robimy sos beszamelowy – masło rozpuszczamy w garnku, dodajemy mąkę i mieszamy do uzyskania gładkiej konsystencji. Dodajemy ciepłe mleko i intensywnie mieszając zagęszczamy sos, Doprawiamy solą i pieprzem. Do sosu dodajemy kapary i mieszamy, lekko je rozgniatając.

Kiełbaski kroimy w plasterki  o grubości ok. 1/2 cm.

W okrągłej formie (np. do tarty) rozprowadzamy łyżkę oliwy. Układamy kalafior z kiełbaskami i polewamy beszamelem. Można dołożyć do dania kilka dodatkowych kaparów :) Posypujemy serem i zapiekamy przez ok. 20 minut.

Taka sałatka tylko w sezonie

O ile większość warzyw dostępna jest zasadniczo cały rok, o tyle młode warzywa są sezonowe i należy z nich jak najwięcej korzystać. Delikatny, słodkawy smak i niesamowita chrupkość oraz jędrność sprawiają, że posiłki latem mają swój niezastąpiony urok (należy jednak pamiętać, że młode warzywa mają delikatniejszy smak, zwłaszcza gotując zupę czy przyrządzając sosy).

Tę sałatkę polecam również we wzbogaconej wersji – z wędzonym pstrągiem i pomidorkami koktajlowymi :)

Składniki:

  • garść liści młodego szpinaku
  • tyle samo liści sałaty, najlepiej o drobnych liściach
  • 4-5 małych, młodych buraczków
  • 2 łyżki prażonych pestek dyni
  • 2 łyżki ziaren słonecznika
  • cytryna do skropienia
  • pieprz

Buraczki obieramy i gotujemy  odrobiną soli i cukru aż będą miękkie, ale nie ugotowane (krok dalej, niż al dente, ale wciąż powinny zachować jędrność). Po ugotowaniu kroimy je w plasterki. Szpinak i sałatę płuczemy i układamy na głębokim talerzu lub w misce o niskich brzegach. Posypujemy 1 łyżką dyni i 1 łyżką słonecznika. Na wierzchu układamy plasterki buraczków. Znów posypujemy ziarnami, oprószamy delikatnie pieprzem i skrapiamy cytryną.

Kapelusze pełne ziołowego masełka

Nie do końca przepadam za pieczarkami, ale jedna z moich ulubionych zasad brzmi: jak czegoś nie lubisz, przyrządź to tak, żeby Ci smakowało i niechęć minie. Pieczarki jako dodatek – czemu nie? Ale jako główny składnik dania?

Okazuje się, że można. Podczas pieczenia masło wsiąka w kapelusz pieczarki i napełnia go delikatnym aromatem. Wybrałam dodatkowo czosnek, świeży tymianek i oregano i udało mi się nie zabuć smaku grzybka :)

Po upieczeniu pieczarki wyglądają jak małe miseczki. Świetnie sprawdzą się zamiast klasycznych „zapychaczy” – ryżu czy ziemniaków, mogą być też atrakcyjną przekąską czy starterem.

Składniki:

  • 15 pieczarek (małe wyglądają uroczo, ale z dużymi jest mniej pracy)
  • 50g masła
  • 2 ząbki czosnku
  • świeże zioła wg uznania
  • trochę startego, żółtego sera
  • pieprz

Pieczarki dokłądnie myjemy, szorujemy i usuwamy nóżkę. Czosnek przepuszczamy przez praskę i łączymy z miękkim masłem. Każdy kapelusz napełniamy masłem czosnkowym, dodajemy zioła, posypujemy startym serem i pieprzem.

Pieczemy ok. 20 minut w temperaturze 180C.

JEŻELI SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS, ZOBACZ KONIECZNIE RÓWNIEŻ:

ZAPIEKANA PRZEKĄSKA Z SELEREM NACIOWYM