Diabeł na koniu (po mojemu)


Kilka dni temu na blogu kulturakulinarna.wordpress.com znalazłam przepis na danie, którego nazwa zafrapowała mnie kiedyś przy okazji lektury jakiejś książki kulinarnej. Cały wysiłek włożony w przeszukanie sieci poszedł na marne – dlaczego to świetne danie nazywa się diabeł na koniu? Bardzo proszę o informację, jeśli ktoś wie!

Większość przepisów podaje następujące składniki: wątróbka, boczek, suszone śliwki.

Atawistycznie nie toleruję wątróbki, w związku z tym podaję przepis na to danie „po mojemu”(porcja: 5 sztuk)

  • 10 plasterków szynki serrano/szwarcwaldzkiej
  • opakowanie suszonych śliwek
  • ew. garść suszonej żurawiny
  • szklanka ciemnego piwa miodowego
  • 5 sztuk patyczków bambusowych

Namoczone śliwki nabić na patyczki po 5-6 sztuk na jednym, opcjonalnie przekładając żurawiną. Takie „szaszłyki” zawijać w dwa plastry szynki, ułożyć na półmisku, zalać piwem i odstawić na ok. godzinę. Po tym czasie diabły ułożyc na gorącym grillu i piec, aż szynka będzie chrupka.

Ciekawy wariant kolacyjny w zestawie z czerwonym, wytrawnym winem.

Reklamy

3 thoughts on “Diabeł na koniu (po mojemu)

  1. Pingback: Szaszłyki wieprzowe | Venidle

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s